czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
wtorek, 24 września 2013
Z serii co mnie zaintrygowało w sieci

Właśnie przeglądam sobie różne strony i sklepy poświęcone maszynom oraz akcesoriom (taki nietypowy sposób spędzania wieczoru :P) i trafiłam na info o nowej maszynie Janome, na stronie Eti. Maszyna tak mnie zaintrygowała, że aż muszę o niej napisać;) I z góry uprzedzam, że nic głębszego nie mam do powiedzenia, maszyny na żywo nie widziałam, nie szyłam na niej. Typowej recenzji nie będzie, będzie za to tylko kilka luźnych przemyśleń.

Janome 393, zdjęcie ze strony Eti.com.pl

Janome 393, zdjęcie ze strony Eti.com.pl

Bardzo zaciekawiła mnie ta maszyna - pewnie dlatego, że jest totalnie inna od wszechobecnych maszyn dostępnych normalnie na rynku. Wygląda na interesującego następcę starych, poczciwych, metalowych Łuczników.

Bardzo intryguje mnie również jakość szycia tej maszyny i jej trwałość. Wygląda sensownie/trwale ;) Ma dość ciekawy, minimalistyczny design, podoba mi się. Cena też do przełknięcia. Pewnie przez ten wygląd i dość pancerną obudowę oczami wyobraźni widzę raczej facetów przy tej maszynie ;)))

Zwróciłam jeszcze uwagę na metalową obudowę i sztywną walizkę - znowu coś, co wyróżniało naszego starego Łucznika, a czego w nowych maszynach nie ma, a szkoda. W szczególności walizki żal.

Ciekawy model, zaiste, ciekawy ;) Zupełnie inny od aktualnie dostępnych maszyn.

wtorek, 27 sierpnia 2013
Z serii: coś pożytecznego do zakątka szyciowego

Dziś chciałabym Wam pokazać fajny bajer do zakątka szyciowego, który genialnie się u mnie sprawdza:)

A chodzi o listwę magnetyczną i pudełka magnetyczne z IKEA (teoretycznie do przypraw i na noże, z działu kuchennego) - cena dość przystępna, a poziom wygody niesamowity! Na listwie można zostawiać wszystko, co reaguje na magnes;) Więc nożyczki, pęsetę, igły itd. W pudełkach magnetycznych mam za to szpilki, szpulki i kredy.

Montaż listwy jest dość prosty (bierzecie chłopa, robicie stosowną minę i macie zamocowane :)))

Z tego rozwiązania (zarówno jeśli chodzi o listwę jak i sposób montowania;)) korzystam już od kilku miesięcy i z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że sprawdza się genialnie. Wszystko jest pod ręką no i łatwiej zachować porządek, jak te wszystkie igły, pęsety, nożyczki itd. się nie walają po stole.

 

wtorek, 29 stycznia 2013
Uszczęśliwiacz w wersji alternatywnej:)

:) :] :} :> ^^ :D :P Udało mi się upolować to cudeńko! Jestem zachwycona :))) I co więcej, przyszła 3 tyg. szybciej, niż wg szacunków Amazonowych :) Wczoraj przejrzałam książkę na szybko, bo niestety nie miałam więcej czasu. Ale dziś poświęciłam jej cały wieczór. Jej oraz konstrukcji legginsów. Pora więc napisać coś więcej:)

Po pierwsze - książka jest zdecydowanie warta swojej ceny! Jest genialna! :)))

Warto śledzić aktualne promocje oraz ceny używanych modeli - mi się udało ją kupić z bardzo dużym rabatem. A gdybym miała lepszy refleks, to mogłabym ją (w wersji używanej i starszą edycję, ale co za różnica, w większości to to samo) kupić nawet za 1/4 ceny wyjściowej.

Na ponad 800 stronach (oraz dodatkowo płycie CD) znajduje się mnóstwo szczegółowych informacji jak konstruować przeróżne formy odzieży. W tym również bieliznę;) Wszystko opatrzone stosownymi ilustracjami i komentarzami. Ogrom informacji na razie mnie lekko przytłacza, więc trochę czasu minie, aż zaznajomię się ze wszystkimi informacjami. Ach, ile bym dała, by mieć teraz tydzień bonusowego urlopu i móc przeczytać ją od deski do deski :)))

Sporo informacji dot. modelowania jest dość oczywistych i wydaje mi się, że każdy, kto ma wyobraźnię przestrzenną, bez problemu wie, jakimi cięciami/marszczeniami uzyskać projektowany efekt. Aczkolwiek oprócz takich informacji znajduje się również mnóstwo rad gdzie i jak należy zmodyfikować wykrój podstawowy, aby uzyskać wymarzone dopasowanie. Znalazłam m.in. to, do czego dochodziłam jakiś czas temu sama, mocno się nad tym męcząc. Gdybym miała tę książkę wcześniej, to zamiast wyważania otwartych już kiedyś drzwi, mogłabym się skupić na czymś innym;) Liczę na to, że tego typu informacji znajdę w tej książce jeszcze mnóstwo :)

W tej książce w zupełnie inny sposób konstruuje się ubrania na górę tułowia, kołnierze i rękawy. Przy okazji muszę to wypróbować. Na razie skupiłam się na konstrukcji legginsów - czyli coś idealnego na wieczór - proste i szybkie;) Przy okazji przyzwyczajałam się do angielskiego nazewnictwa konstrukcyjnego (całkiem wesoło ;P) i do... rysowania i mierzenia w calach. No właśnie - to jest główny problem tej książki - wszystkie dane liczbowe są w calach, co nie jest przystępne dla metrowców;)

No nic, kończę na dziś, książka wzywa :D

 

Ps. A już niebawem na blogu - zestaw wygodniaków do domu ;)

sobota, 29 grudnia 2012
Przyłóżkowniki* czyli słów kilka o modelowaniu

W tym roku Gwiazdor schował mi pod choinką bardzo fajne książki :) Ostatnie wieczory spędzałam w łóżku przyswajając wiedzę zawartą w aktualnych przyłóżkownikach* - a jest co czytać! :) Bardzo się cieszę, uwielbiam książki, a w szczególności takie. Szkoda, że nie ma ciekawych nowych tytułów dostępnych w Polsce i trzeba kombinować z zamawianiem z USA. No ale cóż. Grunt, że przesyłka doszła przed świętami :) To co, szybko zrecenzuję książki, może ktoś z szyjących zainteresuje się jakąś pozycją.

Książka nr 1:

Zawartość książki raczej z tych starych, prezentowana moda jest dość archaiczna;) Ale kwestie modelowania i dopasowania są jak najbardziej "na czasie". W środku, na 127 stronach formatu +- A4 znajdziemy mnóstwo zdjęć obrazujących problem konstrukcyjny na modelu oraz informacje co należy zmienić na wykroju, aby usunąć niedopasowanie. Co ważne, w książce głównie porusza się kwestie dopasowania ubrań o kroju dostosowanym do standardowej sylwetki, do sylwetek nietypowych. Jeśli masz wypukły brzuch, skośne ramiona, przeprost, płaskie pośladki... Tu znajdziesz rady, co robić z gotowym wykrojem, aby pasował. Dodatkowo znajdziesz też zdjęcia pokazujące np. standardową pupę, wypukłą, czy też płaską - łatwo więc będziesz mogła stwierdzić, do której grupy się zaliczasz. Informacje te znajdziesz w rozdziale poświęconym typom sylwetek oraz porównaniom między "standardowymi" cechami a "nietypowymi".

Pod względem merytorycznym książka nadaje się raczej dla osób średniozaawansowanych. Trzeba mieć podstawowe pojęcie o pracy na wykrojach. Z drugiej strony nie spodziewajcie się odkrywczych informacji, w książce tej znajdziecie raczej typowe, standardowe rady dotyczące dopasowywania.

 

Książka nr 2:

Ta książka polecana jest w wielu miejscach w necie jako idealna dla osób lubiących prace z wykrojami. Czyli pasuję do definicji;))

W środku, na 144 stronach, znajdziemy bardzo fajne zdjęcia i szkice obrazujące główne zagadnienia dopasowywania ubrań. Całość podzielona jest na kilka części. Pierwsze rozdziały (przygotowanie do szycia, jak się pracuje z wykrojami itd.) skierowane są raczej do początkujących. Osobiście jednak z chęcią przeczytałam te części - co się nauczyłam nowych słówek, to moje;P W kolejnych rozdziałach dowiemy się jak wykonać podstawowe zmiany na wykrojach. Poziom trudności "easy", ale jestem pod wrażeniem jak fajnie i przystępnie zostało to przedstawione. Znajdziemy też kilka bardziej zaawansowanych instrukcji - dokładne opisy idą w parze z czytelnymi obrazkami - jak dla mnie bomba. Jasno i logicznie - o to chodzi.
W przedostatniej części znajdziemy gotowe wykroje do przeskalowania. Jak się sprawdzają - tego niestety Wam nie powiem, bo z nich nie korzystałam i skorzystać nie planuję. Na końcu książki znajdziemy jeszcze kilka rad dotyczących technik szycia. Dla początkujących może to być niezła skarbnica wiedzy.

Generalnie książka jest bardzo przejrzysta, a wiedza w niej zawarta przedstawiona jest w sposób łatwy do przyswojenia. Zdecydowanie polecam wszystkim, chcącym nauczyć się dopasowywania ubrań i modelowania.

Książka nr 3:

Mój zdecydowany faworyt :) Na 224 stronach w formacie +-A4 znajdziemy mnóstwo informacji dotyczących dopasowywania wykrojów. Autorka jest "praktykującą" krawcową i co chwilę znajdziecie jej osobiste rady - np. zapas w tym miejscu zazwyczaj daje się xcm, ale wg moich obserwacji x-2cm lepiej się układa. Przyznam szczerze, że jej rady są dla mnie szalenie istotne i planuję wprowadzić kilka z nich w życie;)

W tej książce nie znajdziecie "pojedynczych" przypadków. Tutaj do dopasowania podchodzi się kompleksowo - czyli tak długo poprawiamy konstrukcję, aż będzie dobrze leżeć na modelce. A modelki są przeróżne, ich figury zdecydowanie odbiegają od "standardów", więc kombinacji mamy mnóstwo. Wszystko idealnie widoczne zarówno na zdjęciach modelki podczas przymiarek jak i podczas późniejszych poprawek na wykroju.

Ta książka, pod względem zawartości, jest najbardziej zaawansowana z całej trójki. Gorąco polecam ją więc wszystkim, którzy lubią prace z wykrojami i mają już średnie pojęcie o modelowaniu:)

 

 

A teraz z totalnie innej beczki - aktualnie wzdycham do książek z serii Patternmaking for Fashion Design autorstwa Helen Joseph Armstron (link 1 2 i 3). Dostępne są różne edycje, niestety wszystkie masakrycznie drogie :P  Ale spoko, mam plan - kiedyś je kupię. Jak nie nowe, to używane, te są przynajmniej w bardziej przystępnych cenach;)

 


*Przyłóżkowniki to książki przeznaczone do czytania w łóżku. Zazwyczaj zlokalizowane są przy łóżku, uniemożliwiając swobodne przechodzenie obok. Najczęściej irytują współmałżonka za wysoki współczynnik tworzenia wizualnego syfu w pokoju. Przez użytkownika uwielbiane i niechętnie odkładane do szafy.

 



sobota, 08 września 2012
Bo do overlocka to trzeba mieć nerwy ;)

Razem z maszyną Janome MC6600 kupiłam overlocka Janome 774D, teoretycznie jedną z lepszych propozycji na rynku. Jak się okazało, miałam z nim nie małe przeboje, ale o tym za chwilę. Na razie przyjrzyjcie mu się z bliska:

w pudełeczku na ścinki znajduje się drugie pudełeczko, w którym schowane są wszystkie niezbędne overlockowe dodatki.

z prawej strony umieszczono pokrętła do regulacji długości ściegu oraz mechanizmu różnicowego,

zaś z lewej strony mamy przełącznik pozycji noża.

Nawijanie nici jest bardzo proste, dużym ułatwieniem jest kolorowe prowadzenie każdej nitki, dodatkowo jak zdejmiemy klapkę widzimy cały schemat w miniaturze. Trochę inaczej nawleka się dolny chwytacz w porównaniu z Merry, ale po pierwszym razie z instrukcją już pamiętam;) Zwróćcie uwagę na małe "coś" umieszczone w klapce - to całkiem ciekawy bajerek ułatwiający wsadzanie i nawlekanie igły. Z ciekawości kilka razy w niego skorzystałam, jednak mimo wszystko wygodniej pracuje mi się palcami i pęsetą.

Zbliżenie na stopkę i wszystko, co jest w jej pobliżu. Różowy kawałek plastiku jest odpowiedzialny za chowanie i wyjmowanie języczka układania ściegu. Chodzi trochę topornie, za pierwszym razem bałam się, czy go nie urwę;) Trzeba się przyzwyczaić.

Zdejmowane wolne ramię wraz z widocznym pokrętłem regulacji szerokości cięcia noża. Prawdę mówiąc z wolnego ramienia w ogóle nie korzystam, odzwyczaiłam się:P

 

Skoro część obrazkową mamy za sobą, pora przejść do części opisowej. Na wstępie muszę napisać, że maszyna sprawiała mi gigantyczny problem z poprawnym szyciem dzianin. Pomimo kręcenia wszelkimi możliwymi pokrętłami, dzianina albo brzydko się falowała, albo robiły się schodki. Udałam się więc do Eti, gdzie kupiłam maszynę, z prośbą o pomoc. Maszyna została przyjęta do serwisu i już na drugi dzień była naprawiona (wielki plus dla Eti! Osoby, z którymi rozmawiałam, były bardzo sympatyczne. Pisałam już, że lubię ten sklep? ;))). Okazało się, że coś nie do końca grało z ząbkami transportera. Aktualnie over szyje OK i oby już nie fiksował;) To teraz pora na listę plusów, minusów i małe porównanie do Merry.

Zalety:

  • uwaga - jestem wzrokowcem. Maszyna jest ładna i najprościej w świecie mi się podoba :))) Nie lubię korzystać z urządzeń, które są brzydkie.
  • ładnie szyje, nie przepuszcza ściegów
  • ustawienie naprężenia nitek idzie łatwo
  • pokrętła zlokalizowane na wygodnych miejscach, jedynie denerwuje mnie konieczność zdejmowania "stolika" do zmiany szerokości cięcia noża
  • wolne ramię może być dla niektórych zaletą
  • wymiana igieł jest prosta, tak samo nawlekanie nitek (z jednym wyjątkiem, o którym napiszę w wadach)
  • do maszyny, w ramach gratisu, dostałam zestaw stopek
  • wbudowany nożyk do obcinania nitek
  • zmiana ściegów, np. z overlocka na mereżkę, jest ekspresowe
  • pomysłowa lokalizacja pudełeczka z dodatkami - w pudełku na ścinki

Wady:

  • niestety szyje dość głośno, ma "toporny" dźwięk
  • przy nawlekaniu nowych nici sposobem dowiązywania nowych nitek, nić z dolnego chwytacza nie chce przejść przez jeden punkt. Muszę zdejmować pudełko na ścinki i pokrywkę, żeby przeciągnąć nitkę ręcznie. Wkurzające:P
  • nie szyje ładnie od początku wszystkich materiałów: tkaniny jej nie straszne, ale dzianiny już są dla niej gorsze.
  • dołączona pęseta jest słabym żartem skierowanym do szyjących;) Nie idzie nią chwycić nici, jest po prostu beznadziejna. Lepszą kupicie w dowolnym sklepie za kilka zł, nie rozumiem, jak można dodać tak fatalną pęsetę do nietaniej przecież maszyny. Dla porównania - pęseta z Merry jest świetna.
  • konieczność zdejmowania stolika do regulacji szerokości cięcia noża
  • mały pojemnik na ścinki, trzeba często go opróżniać
  • nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale w trakcie szycia dużo "pylastego syfu" gromadzi się na stole, zamiast wędrować do pojemniczka. Wygląda na to, że między nożem a pojemniczkiem jest mała szpara. W Merry syfiastych problemów nie mam.
  • instrukcja jest beznadziejna. Jakość druku pozostawia wiele do życzenia, irytowały mnie odwołania do stron, których... nie ma.

Generalnie maszyna jest bardzo fajna i przyzwoicie radzi sobie z obrzucaniem i zszywaniem. Szyjąc na niej mam tylko takie dziwne wrażenie, że... nie jest warta swojej ceny. Ot, przyzwoity overlock, który ma swoje gorsze i lepsze strony. Porównując do Merry, zdecydowanie warto dorzucić 200zł i mieć już overa i covera w jednym ;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5









Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.