czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
niedziela, 23 kwietnia 2017
Pszczółka

Pszczółka z 3mc panną

i 3,5 latkiem:)

Fota z trasy:) Młoda już śpi.

I na płasko:

Na koniec jeszcze zbliżenie na pszczółkę i jej futerkowe pręgi:

 

Pamiętacie biedronkę? :) Ola ma swoją pszczółkę, którą z wielką radością Wam dzisiaj pokażę.

Sweter dla mnie uszyłam w rozmiarze 40ooo z grubej melanżowej dresówki. Krój prosty, z cięciem pionowym. Wysoka stójka-kołnierz (ultracieplutko!). Zapięcie na wielkie zatrzaski, kończy się w talii (dalej pojawia się węzeł od chusty i sama chusta, więc i tak dopasowanie czegokolwiek w tym miejscu mija się z celem). Rękawy z grubym ściągaczem. Nieplanowanym;) Ale musiał się pojawić - po pierwszym praniu swetrówka mocno się skurczyła na długości, przez co rękawy zrobiły się absurdalnie krótkie. Kieszenie naszywane.

Pszczółka dla Oli to 3warstwowy zwierz - od strony Oli ciałka jest gruba czarna dresówka, od zewnątrz czarna dresówka+mega żółte futerko, a pomiędzy tymi dwoma warstwami dałam grubą czarną swetrówkę. Pszczółka jest bardzo ciepła. I dobrze - tak musi być, zważywszy na fakt, że dziecku nie zakładam żadnych dodatkowych kurtek czy kombinezonów. Kapturek również 3warstwowy, z czułkami i z troczkami.

Pszczółkę konstruowałam sama, na czuja. Nie jest więc idealnie. Przede wszystkim zrobiłam ją ciut za dużą - jak widać na jednym zdjęciu, spokojnie zmieszczę do niej Piotrusia (btw młody miał niezłą frajdę, jak mógł być pszczółką;)). Miejsce wszycia gumy z kapturkiem powinno być trochę wyżej, teraz widać za dużo chusty. Kiedyś, w mitycznej wolnej chwili;) planuję to poprawić. Więcej błędów na razie nie widzę.

Szycie przebiegło zaskakująco sprawnie. Wykrawanie było dość czasochłonne, ale udało mi się wyrobić w jeden wieczór jak młoda spała. Z szyciem nie było już tak dobrze, musiałam szyć na raty. Jako koszmar wspominam krojenie i szycie żółtego futerka. Ugh. To ustrojstwo było dosłownie wszędzie, niesamowicie mocno się kłaczyło. Po krojeniu musiałam odkurzyć cały pokój, a po szyciu cały stół, podłogę i wszystkie maszyny. Samą pszczółkę odkłaczałam rolką ze specjalną taśmą. Zużyłam chyba pół rolki... Nigdy więcej!

Generalnie jestem bardzo zadowolona z pszczółki, jest wygodna i cieplutka:) Muszę tylko poprawić miejsce wszycia gumy i będzie już idealnie:)

A tak jeszcze w temacie pobocznym - jeśli nigdy nie próbowałyście noszenia dzieci w chuście, to gorąco polecam! Jest to genialny sposób nie tylko na pokonywanie pieszych wędrówek, ale także jako forma bliskości. I szybkiego uspokajania i usypiania:)

poniedziałek, 26 października 2015
Projekt KURA

17.10 Piotruś skończył 2 latka. Z tej okazji dostał swoje duże łóżko:) Aby zachęcić Piotrusia do samodzielnego spania, ikeowa kura zmieniła się nie do poznania... ;)

Z przodu łóżko przypomina teatrzyk dla lalek: pseudo kurtyna, tiulowe ściany...

z boku czarny panel, pod którym kryją się...

okienka. Było z nimi mnóstwo roboty, ale dla tego efektu było warto:) Piotrek uwielbia przez nie wyglądać.

Od strony łóżka okienka mają okiennice.

Cały frontowy panel można zsunąć na bok, jeśli jest taka potrzeba.

Boczną ścianę udekorowała ciocia Joanna. Uszyła Piotrusiowi uroczego potworka, który tak na prawdę jest wielką kieszenią. Zjada głównie samochodziki i... owieczki, które normalnie są schowane w kieszeni "owieczkowej". Warto zwrócić uwagę również na trampki potworka - sznurówki są jak najbardziej przystosowane do nauki samodzielnego wiązania butów:) U góry jeszcze jedna kieszeń z chmurką, w której kryje się przytulankowe słońce i księżyc - również szyte przez Asię.

Z prawej strony potworka znajduje się również zamek.

I na koniec wielki wąż od cioci Kasi z Ludzikowych Robótek:) Wąż jest mięciutki i idealnie izoluje od ściany:)

Nowe łóżko wraz z bajerami baaaaaaaardzo przypadło Piotrusiowi do gustu:)

Na koniec napiszę tylko, że bardzo cieszą mnie tego typu ręcznie robione prezenty dla dzieci.

poniedziałek, 03 listopada 2014
Kolejna Biedronka w Polsce

I zdjęcia "techniczne":

Hyhy :))) Z dumą przeogromną prezentuję efekt wczorajszego, nocnego szycia :D Bardzo brakowało mi czegoś do narzucenia na nas, jak chodzę z Piotrusiem w chuście, na plecach. Uszyłam więc;) Sweter dla dwojga musi być ciepły i praktyczny, postanowiłam więc przerobić bardzo ciepły wełniany sweter, który mam od zeszłego roku. Biedronę szyłam "na oko", model spał smacznie w pokoju obok, nie wyszło więc idealnie. Ale generalnie jest wielkościowo w miarę OK, z efektu końcowego jestem mega zadowolona :D

Część biedronkowa uszyta jest z grubej dzianiny dresowej (część czerwona), a od środka, za podszewkę robi gruba swetrówka. Jest cieeepło. I o to chodziło:) Kapturek uszyłam tak samo-tzn. z dresówki i swetrówki. Panel z przodu buzi, pseudo-golf, uszyłam z czerwonej dresówki. Kropki (bo biedronka ma kropek siedem, a jak;)) zrobiłam z czarnej dzianiny, a czułki z resztek swetrówki. Kapturek ma wszyte troczki, można więc zaciągnąć je, jak pogoda nie jest najlepsza. U góry biedrony dałam grubą gumę, opatula ładnie dziecko, nic nie odstaje.

Testy terenowe dziś rano zostały zaliczone, jest suuuuper :D

 

edit: dorzucam jeszcze zdjęcia z dzisiejszego powrotu ze żłobka.

Matka szybciutko przed wyjściem doszyła pasującą czerwoną kominiarkę. Biedronka ze smokiem nieco się gryzła;)

Proszę nie zwracać uwagi na buty, droga do żłobka jest na serio wymagająca, pola, błoto i te sprawy;) Z drugiej strony ponoć buty biegowe są teraz szalenie modne, więc możemy przyjąć, że to celowy dodatek do "stylówki";)

 

niedziela, 02 listopada 2014
Czerwony garbus, filc, takie tam gadżety

Popełniłam jakiś czas temu torebkę dla Joanny. Torebka zrealizowana wg jej pomysłu. Nie mam doświadczenia z szyciem z filcu, można powiedzieć, że uczyłam się na tej torebce;) Już wiemy, co musimy poprawić, żeby kolejna torebka wyszła idealnie.

Uszyłyśmy też pokrowiec z filcu na laptopa. W trakcie szycia okazało się, że mamy jednak za mało filcu i musimy kombinować. Stąd pomysł dodania filcu w innym kolorze, który przy okazji robi za zapięcie. A z resztek powstało drugie etui na telefon Joanny.

pokrowiec1

pokrowiec4

pokrowiec2

pokrowiec3

Do uszycia została nam jeszcze jedna torebka. To co Aśka, kiedy szyjemy? :P

niedziela, 28 września 2014
Etui Joanny

Od jakiegoś czasu szyję rzeczy - jak dla mnie - bardzo nietypowe. I nie ukrywam, że sprawia mi to frajdę :D I wreszcie wykorzystuję różne dziwne funkcje, jakie ma moja maszyna! Yeah :)

Dziś chciałabym Wam pokazać etui na smartfona Joanny :) Ja tam jestem telefonowym neandertalem i twardo korzystam z mojej prawie nastoletniej Nokii, której żadna ryska nie groźna, ale nowe WOW-fony wymagają stosownej oprawy, aby dotykowe szkiełko się nie porysowało:) Wszystkie detale uzgadniałyśmy sobie na bieżąco, Asia bawiła się z Piotrusiem, a ja robiłam za operatora maszyny. I nożyczek;)

Etui uszyłyśmy z szarego filcu średniej grubości. Motywy dekoracyjne - serduszka i imię - oraz ścieg podstawowy zrobiłyśmy w kolorze czerwonym. W środku schowany jest specjalny pasek z filcu zakończony sercem (które czasami sprawia wrażenie, jakby zdecydowanie było czymś innym...;)), który służy do wysuwania telefonu z etui (zdjęcia wysuwanego telefonu na razie brak, być może kiedyś dostanę je od Asi).

Na koniec chciałabym napisać, że uszycie takiego etui to kwestia kilkunastu minut, ale... skłamałabym;) Prawda jest taka, że to nasze drugie podejście do tematu etui, wersja pierwotna nie podbiła naszych serc. Całość prac nad etui - projekt, wybieranie ściegów, ściegi próbne, wymyślanie rozwiązania do wysuwania telefonu itd. - zajęła nam chyba ponad 2h, co bardzo rozbawiło naszych mężów. Spodziewali się miliona gotowych pokrowców, a tu zonk :)

Dla Joanny uszyłam i szyję jeszcze inne rzeczy, stopniowo (jak dostanę zdjęcia;P) będę je pokazywać na blogu.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5









Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.