czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
sobota, 01 grudnia 2018
Płaszcz idealny?

Szewc bez butów chodzi. O tak;) Płaszcz szyłam stanowczo za długo, zaliczyłam nawet jedno poranne skrobanie auta w żakieciku, bo płaszcz jeszcze nie był gotowy... ALE! W końcu skończyłam szycie i oto jest on - płaszcz idealny, skrojony w 100% pod moje potrzeby. 

Dlaczego szycie było tak długie? A no dlatego, że uszycie płaszcza to proces bardzo rozbudowany. Na początku muszę jasno sprecyzować, jaki ma być ten płaszcz. Co - uwierzcie mi - jest jednym z najdłuższych etapów procesu powstawania płaszcza;) Jak już wiem, co chcę uszyć, to muszę przygotować konstrukcję. Od zera, bo płaszcze szyję relatywnie rzadko i nie mam wielu sprawdzonych konstrukcji/detali do przekopiowania. Tak więc podręcznik do konstrukcji leży obok non-stop i na bieżąco muszę konstruować określone elementy płaszcza. Następnie płynnie (tu wstaw tydzień;)) przechodzę do etapu wykrawania, co razem z podklejaniem zjada cały wieczór. Samo szycie podzielone jest na kilka wieczorów. 4? 5? Jakoś tak. Młoda nie śpi najlepiej, często się budzi, więc cały proces rozciąga się w czasie. Na etapie podszywania podszewki do płaszcza dokonuję brutalnego odkrycia - w całym domu mam... aż JEDNĄ! igłę do szycia ręcznego. Nie dość, że jest za cienka, to w dodatku jest tępa. Przebicie igły przez flausz jest nie lada wyzwaniem. Naparstka nie mam, kombinuję jak się da i kończę z podziurawionymi od igły palcami. Żal;))) Na szczęście to już koniec - płaszcz gotowy!

Płaszcz z flauszu wiskozowego, na podszewce, rozmiar 38_3. Cięcia pionowe, wiązany w talii. Lekko poszerzany na dole, z kieszeniami i kapturem. Zapinany aż do szyi, bo i tak noszę zawsze szalik, a w takiej konfiguracji (zapięcie pod szyję+szalik) jest mi zdecydowanie najcieplej. Lubię takie poszerzenie dołu, imo fajnie równoważy duży biust. Kaptur uwielbiam, dzięki niemu nie muszę nosić czapki. Bardzo dobrze chroni też od wiatru. Jedyny minus - ciężko zdejmuje się torebkę, bo pasek haczy o kaptur. Torebkę noszę zawsze na długim pasku na ukos - to dlatego. Przy klasycznych torebkach na ramię nie byłoby problemu.

czwartek, 08 grudnia 2016
Babski płaszcz dla dwóch pań :)

Brzuch mam coraz większy, ledwo się dopinam w kurtkę męża... A do porodu jeszcze trochę czasu. Plus nie zawsze wypada zasuwać w kurtce sportowej;) Coś by wypadało uszyć...

Uszyłam więc taki szybki płaszczyk z zielonego flauszu wiskozowego, który dojrzewał w szafie od zeszłej zimy. Płaszcz ma docelowo spełniać jeszcze funkcję płaszcza do noszenia maluszka w chuście, co dość znacząco wpłynęło na konstrukcję całości - nie chciałam się skupiać na takim kształtowaniu, by podkreślić ciążowy brzuch, bo po porodzie, dziecko w chuście siedzi o wiele wyżej. Ostatecznie postanowiłam więc zrobić płaszcz o szerokim, "dwurzędowym" przodzie, ale bez zapięcia na guziki. Płaszcz się zakłada i związuje wiązaniem (które jest stanowczo za krótkie... ale nie miałam więcej flauszu;)), poziom założenia przodu i miejsce wiązania zależy od tego, czy dzieć jest w brzuchu, czy już poza brzuchem, wyżej, w chuście. Płaszcz nie jest taliowany, dopasowanie do talii (gdybym chciała go założyć w wersji pojedynczej, bez dziecka) zapewni wiązanie. Klapy kołnierza są na tyle duże, by w razie czego móc je rozłożyć i ogrzać maluszka w chuście. Ponieważ wiązanie jest ultra krótkie, najprawdopodobniej będę musiała wykombinować inną formę wiązania na czas noszenia małej w chuście. Coś się wymyśli;)

Jak młoda się urodzi i pójdziemy na pierwszy spacer w chuście, to dorzucę zdjęcia z dzieckiem w wersji chustowej :)

wtorek, 06 stycznia 2015
Buty dla szewca

plaszczu1plaszczu2plaszczu3

fot. Dominika Pałęcka / Zakłada Kreatywny

 

Szewc bez butów chodzi, a Ula nie ma płaszcza na zimę;) Wreszcie usiadłam i mam swoje buty. Nie będę już straszyć ludzi moją wielką sportową kurtką. Przewygodną i w ogóle bardzo praktyczną, no ale jednak mało kobiecą. Płaszcz powstawał w bólach, wciskany w plany szyciowe między różne ważniejsze projekty. Zależało mi na tym, by zdążyć przed mrozami. No, +- się udało.

Płaszcz z flauszu, żaden szał, ale nie chciałam szyć z super drogiego materiału jeśli nie wiem, czy będę zadowolona z ostatecznego efektu. Konstrukcja płaszcza to nówka-sztuka (więc automatycznie wielka niewiadoma), jestem z niej zadowolona:) Jedyne, co wymaga poprawy, to kołnierz - jest za mało rozłożony, przez co ciężko się go układa. Jak się zmobilizuję, to go zmienię;) Na razie skutecznie zniechęca mnie wizja prucia. Podszewka czarna w białe groszki. Za podszewkę robi zwykłe płótno bawełniane. Mało popularne rozwiązanie, ale o dziwo całkiem nieźle się spisuje.

Krój: podwójne cięcie przez biust - jedno pionowe i jedno francuskie. Kieszonki nakładane (i średnio ładnie uszyte, widać kawałek podszewki:/ wstyd, wstyd, wstyd). Rękawy zwykłe, z poduszkami. Długość do kolana. Płaszcz zapinany pod samą szyję - ma być praktycznie. Ładny, taki wiecie, z głębokim dekoltem i wykładanym kołnierzem, uszyję sobie w drugiej kolejności;) Guziki na razie czerwone, bo tylko takie miałam w domu w odpowiedniej ilości i wielkości. A przez święta - wiadomo - ciężko znaleźć otwartą pasmanterię, która nie ma wolnego lub inwentury;) Docelowo przyszyję czarne guziki.

Info porządkowe - rozmiar 38ooo.

Generalnie jestem bardzo zadowolona. Płaszcz układa się rewelacyjnie (nie licząc kołnierza;)) i jest bardzo wygodny.

sobota, 12 kwietnia 2014
Wiosenny płaszczyk w oczo* kolorze;)

fot. Adam Jastrzębowski

 

Taki płaszczyk sobie uszyłam. Rozmiar 40ooo, na moje aktualne, pociążowe kształty. Na wierzchu zielona tkanina bawełniana, a od środka podszewka dzianinowa w kolorze szarego melanżu. Guziki - resztki od szycia żakietów;) Pasek powinien być dłuższy, ale nie miałam więcej materiału. Płaszczyk dobrze się nosi, jestem z niego bardzo zadowolona :) No i ten kolor.... Mega optymistyczny;)

wtorek, 13 listopada 2012
Czerwony Kapturek oversized

 

Miało być lekko przerysowane, wyszło mega przerysowane;)) Kto by pomyślał, że kaptur wyjdzie AŻ TAKI wielki :P Na plecach leży fajnie, na głowie już trochę gorzej;) Ale nie zmieniam go, zostaje, jak jest.

Płaszcz jest mocno taliowany, zaś od bioder poszerzany, w celu spotęgowania wrażenia "wąska góra - szeroki dół". Przyznam szczerze, że bardzo lubię optycznie dodawać sobie kg w biodrach. Takie proporcje sprawiają, że góra wydaje się imo lżejsza.

Mega kaptur jest w pełni zdejmowalny - a to za sprawą zamka rozdzielczego. Wersja bez kaptura nie jest już taka szalona, raczej grzeczna;) Płaszcz zapinany jest pod samą szyję, wręcz pod samą brodę - do szyi przylega stójka, dzięki czemu nie muszę zakładać szalika :) Widzicie guziki? Zakochałam się w nich, są GENIALNE! :D

Jak na razie płaszcz miałam okazję wypróbować na krótkiej przechadzce i w samochodzie. Jest wygodnie, jestem zadowolona :) Jedyny defekt estetyczny - miejscami niestety szwy ciągną, na razie nie udało mi się tego rozprasować, ale będę jeszcze walczyć;) W szczególności defekt ten widoczny jest na dole płaszcza. Wolałabym też uszyć ten płaszcz w innym kolorze, bo nie jestem przekonana do czerwonego przy moim aktualnym kolorze włosów. Ale taki materiał miałam w szafie już chyba od dwóch lat, więc nieekonomicznym byłoby kupowanie innego;)


Podsumowując najważniejsze - mam płaszcz na zimę! Yeah :D

Ps. Jak zawsze przepraszam za badziewne zdjęcia. Jak się okazuje, mój cudowny aparat nie radzi sobie również w terenie :]

 
1 , 2 , 3









Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.