czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
poniedziałek, 20 lutego 2017
Panda

No to zaczęło się - młody, jak przystało na dumnego przedszkolaka, zaczyna "bywać" na balach;) Stosownych do wieku, oczywiście. Bale klasyczne, bo przebierańców. Piotrek kocha pandy, więc nie byłam jakoś mocno zaskoczona, że chce się przebrać za pandę. Postawił jeden warunek - ma być cały pandą, łącznie z główką;)

Strój wykonałam samodzielnie. Wykrój przygotowałam bazując na wykrojach bluzki i spodni, przerabiając je odpowiednio. Z kapturem było trochę roboty, bo nie miałam pod ręką żadnego sensownego wykroju. Przygotowałam więc wykrój "na oko", odszyłam wzór, naniosłam stosowne poprawki i wykroiłam docelowy kaptur. Haczyk polegał na tym, że miałam dosłownie resztkę białej dresówki, więc nie mogłam sobie pozwolić na wpadki;)

Strój ma jeden minus - to kombinezon, zapinany na kryty zamek. Wizyta w toalecie będzie wyzwaniem, ale mam nadzieję, że ciocie w przedszkolu pomogą pandzie:)

Z ciekawszych informacji natury technicznej: buźkę przyklejałam na klej termoaktywny, potem przyszyłam gęstym zygzakiem. Wygląda spoko:) Ogonek wypełniłam ociepliną. Do szwu talii doszyłam grubą gumę, żeby spodnie się ładnie trzymały. Pierwotnie gumy nie było i spodnie smętnie wisiały na pupie. Teraz jest imo o niebo lepiej.

Cały strój udało mi się uszyć w 3h. Godzinkę przygotowywałam wykrój, dwie godziny zajęło szycie i przeróbki. Piotruś przejęty towarzyszył mi w trakcie szycia, co chwilę dzielnie mierząc pandę. Na szczęście córcia potrafiła się zachować i grzecznie przespała szycie w chuście u mamy na plecach:)

Młody zachwycony, matka zachwycona, oh yeah :)

Poznajcie Piotra-Pandę :)

piątek, 03 lutego 2017
Półśpiochy

Wracam do szycia malutkich ciuszków:)

Oli brakuje półśpiochów pasujących na jej aktualne gabaryty i uwzględniających większą przestrzeń dla pieluch wielorazowych. Postanowiłam więc przygotować stosowny wykrój i - wykorzystując resztki z szycia sukienek do sklepu - uszyć jej kilka par spodni. Oto i one:

i na modelce:

Spodenki są w rozmiarze 62/68, uszyłam je z grubej dresówki. Mogę podzielić się wykrojem - jak chcesz, to pisz na ula@urkye.pl :)

wtorek, 10 stycznia 2017
Dzień dobry Gwiazdko:)

Poznajcie moją Gwiazdkę - Olę :) Oleńka urodziła się  5.01 dając wielką radość całej naszej rodzinie:) Panna słusznych rozmiarów, wielkościowo prawie tak duża jak brat - 4480g i 60cm "wzrostu". Już jesteśmy w domu i powoli ogarniamy rzeczywistość pt. rodzina 4-osobowa. Jest... ciekawie :P

czwartek, 08 grudnia 2016
Babski płaszcz dla dwóch pań :)

Brzuch mam coraz większy, ledwo się dopinam w kurtkę męża... A do porodu jeszcze trochę czasu. Plus nie zawsze wypada zasuwać w kurtce sportowej;) Coś by wypadało uszyć...

Uszyłam więc taki szybki płaszczyk z zielonego flauszu wiskozowego, który dojrzewał w szafie od zeszłej zimy. Płaszcz ma docelowo spełniać jeszcze funkcję płaszcza do noszenia maluszka w chuście, co dość znacząco wpłynęło na konstrukcję całości - nie chciałam się skupiać na takim kształtowaniu, by podkreślić ciążowy brzuch, bo po porodzie, dziecko w chuście siedzi o wiele wyżej. Ostatecznie postanowiłam więc zrobić płaszcz o szerokim, "dwurzędowym" przodzie, ale bez zapięcia na guziki. Płaszcz się zakłada i związuje wiązaniem (które jest stanowczo za krótkie... ale nie miałam więcej flauszu;)), poziom założenia przodu i miejsce wiązania zależy od tego, czy dzieć jest w brzuchu, czy już poza brzuchem, wyżej, w chuście. Płaszcz nie jest taliowany, dopasowanie do talii (gdybym chciała go założyć w wersji pojedynczej, bez dziecka) zapewni wiązanie. Klapy kołnierza są na tyle duże, by w razie czego móc je rozłożyć i ogrzać maluszka w chuście. Ponieważ wiązanie jest ultra krótkie, najprawdopodobniej będę musiała wykombinować inną formę wiązania na czas noszenia małej w chuście. Coś się wymyśli;)

Jak młoda się urodzi i pójdziemy na pierwszy spacer w chuście, to dorzucę zdjęcia z dzieckiem w wersji chustowej :)

środa, 23 listopada 2016
Antracyt dla brzuchacza

Brakuje mi bluzek o odpowiedniej długości. Końcówka poprzedniej ciąży przypadała na bardzo ciepły wrzesień, więc większość czasu chodziłam w długich tubach. Teraz nie ma tak łatwo;)

Brzuch mam już na tyle duży, że większość normalnych bluzek mocno podjeżdża, co wygląda słabo. Chcąc-nie chcąc musiałam wykombinować coś o odpowiedniej długości na ciążowy brzuch. Doświadczenie w konstruowaniu bluzek ciążowych mam hmm... prawie zerowe;) Więc zdałam się na intuicję i przygotowałam konstrukcję na czuja. Wyszło imo całkiem spoko:)

Część brzuchowa jest na tyle długa, że zakrywa cały pas ciążowy od spodni. Mam jeszcze zapas - i dobrze, bo najprawdopodobniej w ostatnim miesiącu ciąży brzuch mi mocno urośnie. Z boku zrobiłam marszczenia. Część brzuchowa jest odcięta pod biustem, na tej linii nie ma też żadnych marszczeń czy zakładek - imo przy takiej formie tycia w ciąży jak u mnie (wielki brzuch+piersi, nogi i biodra praktycznie bez zmian), obszar podbiuścia nie powinien być poszerzany, bo automatycznie cała sylwetka robi się o wiele większa, na bukę;) Zdecydowanie lepiej wyglądam w opcji dopasowanej. A przynajmniej tak mi się wydaje;)

Generalnie jestem bardzo zadowolona z tego kroju, bluzka jest bardzo wygodna i dobrze się nosi. Chcę jeszcze uszyć na bazie tego kroju sukienkę - w końcu muszę coś mieć na Wigilię;) Oczywiście zakładając, że młodej się za bardzo nie będzie spieszyć do wyjścia.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 91









Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.