czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
wtorek, 27 sierpnia 2013
Z serii: coś pożytecznego do zakątka szyciowego

Dziś chciałabym Wam pokazać fajny bajer do zakątka szyciowego, który genialnie się u mnie sprawdza:)

A chodzi o listwę magnetyczną i pudełka magnetyczne z IKEA (teoretycznie do przypraw i na noże, z działu kuchennego) - cena dość przystępna, a poziom wygody niesamowity! Na listwie można zostawiać wszystko, co reaguje na magnes;) Więc nożyczki, pęsetę, igły itd. W pudełkach magnetycznych mam za to szpilki, szpulki i kredy.

Montaż listwy jest dość prosty (bierzecie chłopa, robicie stosowną minę i macie zamocowane :)))

Z tego rozwiązania (zarówno jeśli chodzi o listwę jak i sposób montowania;)) korzystam już od kilku miesięcy i z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że sprawdza się genialnie. Wszystko jest pod ręką no i łatwiej zachować porządek, jak te wszystkie igły, pęsety, nożyczki itd. się nie walają po stole.

 

środa, 21 sierpnia 2013
Syndrom wicia gniazda

Dopadł i mnie. Robię dziwne rzeczy, serio ;) W szczególności takie, których normalnie nie znosiłam z całego serca, a teraz jakoś a)robię b)nawet sprawia mi to trochę frajdy.

Piekę ciasta. Zmywam. Staram się gotować obiady. Niesamowite :D Dbam o porządek w domu, zauważam kurz (zazwyczaj to mąż był bardziej wyczulony na porządek, nie ja). Dziwne to wszystko. No i poświęcam mnóstwo energii na przygotowanie przestrzeni dla malucha - nie ukrywam, sprawia mi to wielką frajdę :) Aktualnie zdecydowaną większość maluchowych przedmiotów mam już gotową, zostały mi już tylko drobiazgi. I dobrze, bo czuję się jak rasowa ciężarówka w ostatnim trymestrze - ciężko, dawna kondycja gdzieś się podziała (nie łatwo się przyzwyczaić do innych możliwości fizycznych, oj, nie łatwo), co chwilę brzuch daje się we znaki... Jeszcze tylko trochę i mam nadzieję, że wrócę do dawnej aktywności. Marzy mi się rower i bieganie... Ach;)

Z takich nietypowych jak na mnie czynności wspomnę o ostatnich dziełach - czyli:

  • kocyku z naszytym jeżem (wyszedł nawet całkiem fajnie, jak na moje dwie lewe do naszywania czegokolwiek), który bardzo mnie wykończył psychicznie - autentycznie podziwiam osoby, które mają cierpliwość do wykrawania takich drobiazgów i naszywania aplikacji;)
  • szaliku dla malucha, ciągle w trakcie tworzenia:) Od czasu pamiętnego swetra nie ruszałam drutów. W wyprawce dla dziecia, którą dostałam od sis, nie było szalika, więc postanowiłam coś zrobić na drutach. Tym bardziej, że kilka motków mi jeszcze zostało - poznaniak nie przepuszcza takiej okazji;) Wymyśliłam sobie warkocze, których wcześniej nigdy nie robiłam. Udałam się na stosowną lekcję do mamy (bardzo zdziwionej, że warkoczy nie umiem; a tak na serio, to oprócz ściągacza i oczek podstawowych, na drutach nic więcej zrobić nie umiem, wypadałoby się dokształcić) i zabrałam się za dzierganie. Nie mam pojęcia, jakiej długości powinien być taki szalik, robię na czuja;) Do kompletu planuję czapkę i rękawiczki. Włóczki pewnie starczy jeszcze na sweterek, ale nie jestem przekonana, czy chce mi się robić sweterek, jak mam już mnóstwo bluz dla młodego. A wiadomo, jak takie maluchy rosną.

  • szczęśliwie upiekło mi się i nie muszę niczego szyć dla malucha. Tak między nami, nie lubię szycia małych ciuszków. Może są urocze i cudowne, ale imho wyjątkowo upierdliwe w trakcie szycia. Na szczęście dostałam sporo ubrań po synach siostry, więc szczęśliwe szycie małych ciuszków oddala się w czasie. Uff;)

A z tematów szyciowych dla dorosłych;) To niebawem pokażę Wam bluzki do karmienia, jakie szykuję dla siebie na najbliższe kilka miesięcy.

Ps. Wybaczcie brak aktywności szyciowo-blogowej w ostatnich tygodniach. Mam wielkie postanowienie poprawy i postaram się częściej coś wrzucać na bloga :)










Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.