czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
wtorek, 31 sierpnia 2010
Dwuwarstwowe kółka

Skoro zostaliśmy zaproszeni na wesele, trzeba było uszyć jakąś kieckę;) Wersja końcowa mocno odbiega od tej projektowanej, ale o tym za chwilę. Sukienka rozmiar 36oo, uszyta wg własnej konstrukcji. Dwuwarstwowa. Materiał wierzchni to przezroczysta bawełna w kółka, zaś od strony wewnętrznej jest najnormalniejsza pod słońcem podszewka;)

Pierwotnie sukienka miała być wiązana na szyi. Niestety nie pomyślałam o tym, że takie rozwiązanie wymaga zabudowanego przodu - inaczej materiał na plecach smętnie wisiał i tworzył całkiem zabawny garb. Drugie podejście: dodałam wiązania na plecach, ramiączka były wiązane na supełki. Kokardki + dekolt z przodu okazały się być fatalnym pomysłem, odnosiłam wrażenie, że za dużo tego dobrego;) Ostatecznie zrobiłam zwykłe ramiączka na tyle szerokie, by ukryć ramiączka od stanika. Dodatkowo dołożyłam tasiemki mocujące ramiączka od sukienki do ramiczek od stanika, które dodatkowo jeszcze ciekawie formują dekolt.

Zalety:

  • skromna, ale jednak ma w sobie to "coś"
  • dekolt jest świetny - lubię trójkątne, chyba z wzajemnością:P
  • odpowiednie zabudowanie pod pachą i na plecach - nie widać stanika, co zazwyczał doprowadzało mnie do szału w kupnych sukienkach
  • dwuwarstwowość dodaje jej lekkości
  • specjalne tasiemki, które mocują ramiączka sukienki do ramiączek stanika - widać je na ostatnim zdjęciu. Pogłębiają również i ciekawie kształtują dekolt.

Wady:

  • dekolt mógłby być o jakiś 1cm płytszy, przy tańcu widać brzeg stanika (zawsze robię sobie próbę przed lustrem - niezła zabawa;P). Niestety już z tym nic nie zrobię:/ Ratuję się podciągnięciem części biustowej wyżej - niestety ma to pewien efekt uboczny - odcięcie ląduje na biuście, a nie pod nim.

Konstrukcja:

  • na bazie bluzki
  • odcięcie pod biustem
  • zaszewka piersiowa zamieniona w marszczenie
  • spłycony podkrój pach

Szycie:

  • szyje się szybko i miło:)
  • trochę szycia ręcznego przy zamku, da się znieść;)

 

czwartek, 26 sierpnia 2010
Kołnierz koszulowy - cięty w całości ze stójką

W dzisiejszej notce pokażę jak uszyć ostatni typ kołnierza koszulowego: ciętego wraz ze stójką.

1. Na początek podklejamy jedną (lub dwie, zależy jaki poziom sztywności chcemy uzyskać) część flizeliną. Układamy na sobie obie części prawą stroną do środka, spinamy.

2. Rozpoczynamy i zakańczamy szycie w takiej odległości od szycia, jakiej szerokości zapasy zostawiamy (u mnie 7mm). Jeśli mamy odrysowaną linię szycia, to MUSIMY skończyć tam, gdzie się kończy linia.

3. Nacinamy wszelkie rogi po skosie, zaś zapasy idące po łuku nacinamy dość gęsto aż do szwu.

4. Wywracamy na prawą stronę, prasujemy. Można też sfastrygować i zostawić sobie prasowanie na potem. Przypinamy kołnierz dolną stroną do prawej strony podkroju szyi. Uważamy, by punkty montażowe się pokryły (punkt barkowy oraz środek tyłu). Warto też zostawić 1-2mm luzu przy zakończeniu stójki (będzie łatwiej podwinąć zapas).

5. Szyjemy. Zaczynamy i kończymy dokładnie tm, gdzie zakończone zostało zszywanie obu części kołnierza - punkt zielony (dlatego należy zostawić taki zapas, jaki dodajemy do szwów).

6. Obcinamy nadmiar zapasu, zostawiamy ok 2mm.

7. Podwijamy zapas wierzchniej części kołnierza do środka, spinamy prostopadle szpilkami.

8. Szyjemy ostrożnie na zewnętrznej stronie kołnierza. Igła się nie złamie, ponieważ szpilki zostały wbite prostopadle do linii szycia.

9. Kołnierz jest gotowy. Jeśli chcemy, możemy go zaprasować na linii złamania.

W tej bluzce kołnierz będzie cały czas leżeć, więc go nie zaprasowałam w miejscu złamania. Gotowy wygląda tak:

poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Rusałka

Pierwsza sukienka ślubna, szyta z myślą o ceremonii kościelnej - miała być długa i przyzwoita:) Nie chciałam wyglądać tak, jak wg aktualnej mody panna młoda wyglądać powinna - niczym bezowa lala w gorsecie i szerokiej, wielowarstwowej sukni;) Nie chciałam też mieć obowiązkowego koka, bo tak się nigdy nie czeszę i byłoby to szalenie nienaturalne w moim wykonaniu. Podobnie sprawa wyglądała z makijażem - normalnie maluję się lekko, więc zrezygnowałam z mocnego, ślubnego makijażu. Buty - cóż, ze względu na moją wielką stopę, znalezienie białych, ładnych i WYGODNYCH butów, graniczyło z cudem. Postanowiłam więc kupić sobie ładne, kolorowe buty, które - w przeciwieństwie do typowych ślubnych butów - można normalnie później nosić. Oczywiście znalezienie kolorowych i wygodnych butów w moim rozmiarze też nie należało do najłatwiejszych, ale szczęśliwie się udało:)

Pomysłów na sukienkę było mnóstwo, w końcu zostały dwa. Okazało się, że dość podobne modele są w Burdach, więc zamiast konstruować wszystko od podstaw samodzielnie, postanowiłam poprzerabiać wykroje tu i ówdzie, dopasowując je do moich kształtów. Sukienka kościelna wykonana została z satyny szyfonowej/szyfonu satynowanego (już nie pamiętam dokładnie;)), rozmiar 36 z powiększonym biustem i biodrami. Numer modelu podam później, niestety Burdy są u mamy.

zalety:

  • bardo delikatna, zwiewna. Udało mi się uniknąć efektu nienaturalnie nadmuchanej panny młodej:)
  • lejący materiał ładnie się układał
  • przyzwoity dekolt, ksiądz nie narzekał;)
  • sukienka ma fajny krój, polecam :) Tylko nie róbcie takiej długiej, bo jest niewygodna:P

wady:

  • ufff, ale gorrrąco! Długie sukienki w upalne dni to kiepski pomysł. Autentycznie podziwiam wszystkie panny młode noszące wielowarstwowe suknie latem. Jawi mi się to jako istny horror:P
  • długość. Nie cierpię długich sukni! Trzeba uważać, jak się chodzi i jest pioruńsko gorąco:P Jestem pełna podziwu dla kobiet, które potrafią w takich sukniach tańczyć;)
  • ramiączka są fatalne. Ciągle mi się zsuwały, a nie mogłam ich skrócić, bo wtedy ręce byłyby unieruchomione:P Na szczęście sukienka była dopasowana, więc zsuwające się ramiączko nie powodowało spadania sukienki.
  • przezroczysty materiał i dwie warstwy to kiepski pomysł. Niestety widać było w trakcie ruchu, jak zaszewki zewnętrze i wewnętrzne się przesuwają między sobą.

szycie:

  • dramat. Oj, przeklinałam w trakcie krojenia i szycia... Sporo:P
  • materiał się przesuwa względem siebie. Ciężko się odrysowywało poszczególne elementy sukni. W trakcie szycia ciężko było zrobić gładki szew. Często wychodził mi pofalowany i musiałam pruć i poprawiać. Masakra.
  • niestety materiał się wyciągał między szwami. Po uszyciu gotowej sukienki odwiesiłam ją na pewien czas i poprosiłam mamę o zaznaczenie, gdzie mam podwinąć. Niestety, nijak nie chciało wyjść równo. Dopiero przy drugiej przymiarce i ponownym podpięciu okazało się, że sukienka wyciągnęła się w niektórych miejscach o 1cm, a w innych po kilka cm!
  • znowu ponarzekam na materiał. Cienki i delikatny - efekt taki, że zaszewki biustowe na podszewce przebijały przez zewnętrzną warstwę. Ułożyłyśmy z mamą marszczenie na biuście tak, by zminimalizować przebijanie, ale całkowicie się tego wyeliminować niestety nie dało:/

Podsumowując: sukienka fajna, model sympatycznie leży, ale materiał fatalny we współpracy:P Myślę, że gdybym szyła z innego materiału, to byłabym zadowolona z procesu szycia:)

wtorek, 17 sierpnia 2010
Romantyczna łączka

Czyli wspomnienie ślubnego wianka;P Przez ostatnie kilka dni intensywnie myślałam nad poprawieniem konstrukcji, szukałam błędów we wzorach, poprawiałam dane, porównywałam różne wymiary i oto przedstawiam pierwszą koszulę uszytą wg. najnowszej konstrukcji:) Niestety trochę mi przybyło kg, co zaowocowało przerzuceniem się na rozmiar 36. Prezentowana bluzka wykonana jest z delikatnej, miłej w dotyku bawełny. Rozmiar 36oo. Niestety w biuście na styk, planuję uszyć sobie większą i porównać:)

Zalety:

  • delikatna, zwiewna... w sam raz na wiosnę i lato:) Trochę w prowansalskich klimatach;)
  • idealna długość, nie widać nerek:)
  • nie robiłam dziurek do końca listwy - nigdy nie chodze zapięta pod szyję, więc po co;)

Wady:

  • minimalnie za mała. Efekt: ciągnie rękawy do przodu (widać na zdjęciu z boku) oraz przód jest krótszy od tyłu:P Nie mam pojęcia dlaczego uszyłam sobie koszulę na 91 w biuście, skoro mam 96-98? Hmm... :P
  • wolałabym niebieskie/zielone guziki. Niestety na razie dysponuję tylko białymi, czarnymi i szarymi:)

Konstrukcja:

  • zmieniona baaardzo mocno;)
  • poszerzyłam plecy i pachy w celu zwiększenia komfortu użytkowania
  • szersze rękawy
  • inne rozłożenie zaszewek
  • zaszewka piersiowa przeniesiona na szew boczny
  • zmieniłam lokalizację wierzchołka piersi
  • zwiększyłam obwód szyi - teraz mogę oddychać swobodnie w zapiętej koszuli:)
  • kołnierz cięty razem ze stójką
  • rękawy zwykłe, krótkie
  • konstrukcja się jeszcze trochę zmieni: chcę przesunąć minimalnie pachy w kierunku pleców i dodać większy zapas z przodu. Zobaczymy, co z tego wyjdzie:P

Szycie:

  • szyje się łatwo, szybko i przyjemnie:)
  • kołnierz pojawi się niebawem jako bohater notki: pokażę, jak się szyje ostatni typ kołnierzy koszulowych: takich ciętych ze stójką:)

 

środa, 04 sierpnia 2010
Zapowiedź ślubna;)

Na razie posiadam tylko część zdjęć, więc dokładne notki wraz ze szczegółowym opisem sukienek pojawią się później. Dziś będzie tak zwany przedsmak notek docelowych;)

Na ceremonię zaślubin uszyłam sobie długą suknię z kwadratowym dekoltem. Odcinaną pod biustem i dopasowaną w talii. Do tego miałam wianek (zawsze chciałam go mieć do ślubu, więc miałam:)) i koszyk z kwiatów - dzieło genialnej pani florystki:) Casłość utrzymana miała być w stylu romantycznym i chyba się udało. Szanowny małżonek oraz świadkowie dostali kwiatki do butonierki:)

Zaś na wesele uszyłam sobie wygodniejszą kieckę:) Jestem z niej szalenie zadowolona: tak plastycznej i pięknie wyglądającej w tańcu sukienki chyba nigdy nie miałam:)

A teraz zagdka: obie sukienki uszyłam na bazie wykrojów z Burdy. Kto wie o jakie modele chodzi? :D










Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.