czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
piątek, 29 czerwca 2012
Czerwień uchwycona

Ostatnio chodzą za mną różne nietypowe konstrukcje. Powiem Wam szczerze, że bardzo lubię łamigłówki i po etapie rozgryzania konstrukcji podstawowej, mam ochotę na coś trudniejszego:) Pora więc zacząć się bawić z nietypowymi cięciami;) Jako pierwsza idzie ta oto bawełniana bluzeczka:

Ta bluzka miała charakter czysto eksperymentalny, więc z tyłu jest kompletnie prosta i nie ma rękawów. Skupmy się na przodzie:)

Moim celem było uzyskanie efektu uchwycenia części biustowej, marszczonej, przez dół bluzki. Udało się:P Z dołu bluzki "wychodzi" pasek, do którego doszyte są panele biustowe, zmarszczone na linii wszycia do paska. Linia cięcia idzie od paska delikatnym łukiem aż do podbiuścia. Wszywanie marszczenia w pasek było istnym horrorem, nie mówmy więc o tym;) Wyszło względnie równo, ale nie mam najmniejszej ochoty na poprawki. Mam pomysł jak to inaczej ugryźć, niestety efektem ubocznym będzie odcięcie paska od części dolnej bluzki, co mnie trochę martwi. Pokombinuję jeszcze, może uda się wszywać marszczenie w inny, mniej wkurzający sposób:)

Całkiem fajnie jeszcze by pasowały tutaj tuby zbierające ramiączka. Z interesujących zalet wyliczyć warto dekolt - przez przypadek wyszedł całkiem nietypowy - niby trójkątny, ale nie do końca. Taki trapezowy;) Wygląda bardzo apetycznie.

Ogólnie jestem bardzo zadowolona z efektu:) A Wam jak się podoba taki przód?

niedziela, 24 czerwca 2012
Koło w kropki

Dzisiaj byliśmy na chrzcinach. Jak przystało na kobietę stwierdziłam w sobotę rano, że w sumie to nie mam co na siebie włożyć;) Chwilę kombinowałam jak małym nakładem pracy zorganizować sobie sukienkę i tak oto powstało to cudo:

 

 

I koło w ruchu :) 

 

Rozmiar 36oo/ooo, czyli mój:) Sukienka wykonana jest głównie z wiskozy w groszki - zostało mi jeszcze trochę z szycia bluzek do sklepu, starczyło idealnie na sukienkę :P A dlaczego głównie? Ano dlatego, że pas oraz tuby uszyłam z czarnej bawełny :) Sukienka ma jeden mega bajer - ma spódnicę z PEŁNEGO koła :D Daaawno nie miałam takiej kiecki, układa się po prostu genialnie:) 

Zalety:

  • spódnica z koła to niezły bajer :D Wygląda bajecznie, a w ruchu jest po prostu nie do opisania:) 
  • mówiłam już, że fajnie się w niej kręci? :P
  • uwielbiam ten dekolt - bardzo kobiecy
  • ta wiskoza jest genialna na upały - dzisiaj było szalenie gorąco, a ja się nie pociłam. I o to chodzi
  • wreszcie mam jakąś bardziej elegancką kieckę
  • czarny pas w talii akcentuje wcięcie i wręcz je optycznie pogłębia
  • koło = luz w biodrach = nie widać majtek

Wady:

  • trochę nie moja długość - taka eee... zbyt poważna;) Wolę do kolan lub przed. Tak mi się na początku uszyło (wykroiłam maksymalne koło, jakie wychodziło z szerokości materiału) i jakoś nie mogłam się zmobilizować żeby poprawić. Poczekam, aż się wyciągnie (bo koła się wyciągają) i potem w ramach wyrównywania ciachnę jej z 10cm
  • koło jest szalenie ciężkie, przez co musiałam trochę kombinować - ale o tym potem. Efekt jest taki, że góra się trochę naciąga i odcięcie pod biustem i w talii leci 2cm niżej. Ciekawe, jak kiecka będzie wyglądać po kilkunastu założeniach... Czy odcięcia wylądują na linii bioder? :P
  • materiałożerna. Zużyłam ok. 2m, a biorąc pod uwagę koszt dzianiny groszkowej, to jest to chyba moja najdroższa sukienka w szafie. Oby się ładnie sprawowała, bo będę płakać:P
  • muszę uważać jak siadam, w szczególności w samochodzie - łatwo uświnić/zatrzasnąć koło

Konstrukcja:

Szycie: 

  • ogólnie proste i całkiem szybkie. Usiadłam do wykrawania w sobotę przed południem, a gotową sukienkę miałam tego samego dnia przed obiadem:) 
  • po wykrojeniu spódnicy z koła zauważyłam, że to ustrojstwo jest bardzo ciężkie - w sumie nie dziwne, na koło schodzi sporo materiału. Spojrzałam na dzianinę w groszki i stwierdziłam, że jest za bardzo rozciągliwa jak na taki ciężar i pas w talii może się fatalnie zniekształcić. Postanowiłam więc dodać drugi, wewnętrzny panel z czarnej bawełny. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że gdzieś posiałam jedną część panela w groszki, a więcej materiału oczywiście już nie miałam. Ostatecznie stanęło więc na tym, że wszystkie części paska w talii są z czarnej dzianiny bawełnianej. Okazało się to być strzałem w dziesiątkę - wprowadza to ciekawy podział w sukience i, z zalet funkcjonalnych, bawełna jest zdecydowanie bardziej stabilna na długość niż groszkowa wiskoza. Efekt - góra rozciąga się ok. 1-2cm, a nie 10;)

Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tej sukienki. Czuję się w niej bardzo kobieco i elegancko:) No i zakochałam się w kole. Oj tak, świetny bajer:) A Wam jak się podoba?

Ładne zdjęcia by Dominika Pałęcka - dzięki! :) Mniej ładne zdjęcia - by Wojtas - też dzięki! :P 

piątek, 22 czerwca 2012
Stal z limonkową zapowiedzią

No to czas na Kasię w stalowej zbroi:P Kasia dumnie prezentuje bluzkę z prądem w rozmiarze 42oo/ooo, w kolorze stalowym - czyli jednym z planowanej czwórki :)

 

W ramach małej zapowiedzi kolejnej notki pokażę Wam również Kasię w limonkowym sweterku (co prawda sweterek o 3 rozmiary za mały, ale jak go nie zapięłyśmy, to dawał radę;)) oraz sweterek na mej sztucznej koleżance, która nie ma za grosz wstydu i świeci stanikiem;))) Nie wiem, czy go Wam pokażę na mnie, bo wyglądam w nim jak zombie:D Totalnie nie mój kolor. A szkoda, bo jest prześliczny. Kasia za to wygląda w nim rewelacyjnie - więc już wiem, kto będzie prezentować kolor limonkowy w sklepie:)
Planuję też trochę zmienić sposób mocowania szala, ale to postaram się zrobić w weekend, dziś już nie mam siły ;)))

Przy okazji dzisiejszego spotkania stwierdziłyśmy z Kasią, że totalnie inne kolory nam pasują - Kasia wygląda świetnie w mocnych, nasyconych, czystych kolorach. A ja - odwrotnie :) Nasycone mogą być, ale nie mogą być czyste - muszą być lekko złamane. To dobra wskazówka - już wiemy, że musimy szykować część kolorów pod Kasię i część pode mnie, żeby mieć co zaoferować zarówno zimnym, jak i ciepłym typom urody:)

sobota, 16 czerwca 2012
Fiołek wodny



 

Czyli Czarna Kasia w bluzce z prądem w opcji fiołkowej:) Rozmiar 34o/oo, konstrukcja lekko zmodyfikowana względem pierwotnej: bluzka jest dłuższa, dekolt z przodu trochę płytszy, ten z tyłu głębszy, a rękawki trochę krótsze. Imo teraz proporcje są lepsze:) Kasia w tym fiolecie wygląda obłędnie, wczoraj nie mogłam przestać na nią patrzeć;)

Oczywiście zdjęcia wyszły fatalnie, ale czego się spodziewać po moim strasznie fajnym aparacie robiącym zdjęcia przy sztucznym świetle:P

czwartek, 07 czerwca 2012
Hot pink z prądem

Czyli sukienka na bazie bluzki z prądem. Rozmiar 36oo/ooo, dzianina bawełniana z elastanem. Tym razem w kolorze hot pink tudzież landryny;) Ogólnie sukienka jest fajna, ale niestety bezwzględna. Trzeba do niej zakładać bieliznę jak najmniej wciskającą się w ciało. I nie czarujmy się - ten obcisły dół nie ukryje niczego. Kokardka na majtkach - widać; lekko nabrzmiały brzuch po obiedzie - widać; trochę cellulitu na pośladkach - widać. Wczoraj wieczorem, po zjedzeniu całej pizzy, wyglądałam w niej średnio dobrze:P I przez to boję się, czy taka kiecka w rozmiarze np. 40 ma w ogóle sens?

Przód mega prosty, z tyłu dekolt typu woda. Ta sukienka fajnie wygląda, jak się do niej założy czarny pas:) Z przodu ten pas wygląda jak pas bokserski, więc Wam nie pokażę zdjęć:P Jedynie wrzucam tył, gdzie pas ma normalne proporcje:)

Kolor zabójczy, zdecydowanie nie mój;) Ale wzięłam go z myślą o innych - podoba Wam się? Ciągle się zastanawiam, jaki kolor wziąć na bluzki z wodą - będą czarne, czerwone i... no właśnie:) Podoba Wam się taki hot pink? Mam jeszcze odcień lila, uszyję  z niego sampla w rozmiarze 34o/oo.

Co sądzicie o takiej sukience? Chciałybyście mieć ją w swojej szafie? Będzie na pewno bluzka z prądem. Ale czy jest sens robić też taką sukienkę? Liczę na Wasze dobre rady:)

 
1 , 2









Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.