czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
sobota, 28 maja 2011
Słońcem po oczach;)

Oto moja nowa, po oczach dająca, żółta koszula:D Wykonana jest z żółtej - a jakże - dość grubej bawełny, rozmiar 36oo, konstrukcja własna.

Zalety:

  • kolor! Pozytywny i szalenie wiosenny:) Miałam co prawda wątpliwości, jak będzie pasować do mojej bladej karnacji, ale ponoć jest OK (zdanie kilku niezależnych osób, więc chyba się nie zmówili:))
  • coraz lepsza konstrukcja, obszar biustowy leży coraz lepiej
  • przewiewny materiał, mimo upałów się nie pocę

Wady:

  • jeszcze trochę muszę popracować nad konstrukcją;) Jak zawsze do poprawki są duperele, ale nie spocznę, póki nie będę miała konstrukcji idealnej:P
  • rękawki są do bani - chciałam je lekko wyciąć po łuku i trochę się zagalopowałam rysując tenże łuk;P

Konstrukcja:

  • zaszewka piersiowa przeniesiona na linię ramion i połączona z zaszewką dopasowująco do talii
  • listwa zapięcia cięta osobno
  • kołnierz na stójce
  • rękawy proste
  • chyba trochę przedobrzyłam z zaokrąglaniem bioder;) Inna sprawa, że akurat ja mam nisko tyłek, u innych może to wyglądać o niebo lepiej - zobaczę, jak będzie się układać na innych figurach. Teoretycznie bluzka kończy się w obwodzie bioder wypadającym u osoby mierzącej 168. U mnie wypada to jakieś 4cm niżej:P

Szycie:

  • jak zawsze - miłe;) Aczkolwiek teraz, ze względu na brak czasu, szło dość powoli
  • brak trudnych detali

A Wam jak się podoba ten żółty kolor? :)

czwartek, 19 maja 2011
Na dwa etaty

Przez ostatnie dwa tygodnie życie dało mi mocno w kość i zapowiadają się jeszcze cztery tygodnie niezłej harówki. A wszystko przez złamany obojczyk, męża konkretnie. Jako, że ma rękę unieruchomioną, muszę wszystkie czynności typowo domowe wykonywać sama: sprzątać, gotować, robić zakupy, pranie, prasowanie... Matematycznie ujmując - ilość czasu wolnego dąży do zera. Autentycznie podziwiam kobiety, które przez całe życie łączą dwa etaty: zawodowy i domowy. Ja już po dwóch tygodniach mam DOŚĆ i w ramach małęgo buntu nie pozmywam dzisiaj naczyń (i zostaną na jutro...:P). Mam to szczęście, że normalnie to mąż robi więcej w domu i mam sporo czasu na szycie;) A teraz... cóż... Dwie koszule są w trakcie szycia, ale idzie to o wiele wolniej, niż bym chciała. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu pokażę coś nowego:)

Tym radosnym akcentem kończę dzisiejsze wypociny i dołączam wyrazy szczerego podziwu dla kobiet, które wszystko robią same w domu.  

poniedziałek, 09 maja 2011
Wyhaftowane

Haftowana listwa zapięcia:

oraz "mankiety"

Koszula wykonana z szarej bawełny, rozmiar 36oo, konstrukcja własna.

Zalety:

  • coraz lepsza konstrukcja:)
  • podoba mi się ten wąski paseczek w talii - o wiele lepiej mi pasuje, niż szerokie pasy
  • uwielbiam bufki
  • fajny materiał - przewiewny
  • po pierwszym praniu miałam miłą niespodziankę - koszuli nie trzeba prasować:P Wystarczy tylko dobrze powiesić na ramiączku i praktycznie nie ma w ogóle zagnieceń
  • podobają mi się hafty:) Ten pomysł powstał dość spontanicznie i jestem z niego zadowolona

Wady:

  • to był głupi pomysł z dwoma prostymi zaszewkami kończącymi się na czubku biustu - niestety robi się "budka". Na wzorzystym materiale nie rzucałoby się to tak w oczy, ale na tym niestety tak. Muszę zapamiętać ten błąd i już go nigdy więcej nie popełniać;)

Szycie:

  • hafty trochę czasochłonne;) Maszyna jednak nie jest hafciarką i ściegi ozdobne idą jej wooooooooooooooolnooooooooooo ;)
  • w sumie z całego szycia najwięcej czasu zajęło mi kombinowanie z konstrukcją na manekinie:P









Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.