czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
środa, 23 marca 2011
Mini sweterek, czyli over-coverlocka próba generalna:)

Zbliżenie na szwy... :)

Samo szycie skrawków materiału jest średnio satysfakcjonujące, więc w ramach sprawdzania maszyny postanowiłam uszyć coś szybkiego. Stanęło na sweterku dla chrześniaka - ciuch w sam raz na wieczorne szycie:) Samo szycie zajęło mi mniej czasu, niż zmienianie maszyny z szycia drabinką na overlock:D Przed każdym przełożeniem nitki trzy razy sprawdzałam w instrukcji, czy oby na pewno dobrze robię i musiałam rozgryźć kilka podpunktów, takich jak: włączenie noża (czy już jest włączony, a może jeszcze trochę mam dokręcić?) i zmianę takiego dyngsa - wybaczcie, nie pamiętam jak to się fachowo nazywało, a leżę chora w łóżku i nie mam ochoty iść po instrukcję;) Na zakończenie muszę pomarudzić - mam takie fajne maszyny, papierowe wykroje czekające na skrojenie i górę szycia, a jestem chora i nie powinnam się ruszać z łóżka:( Co za złośliwość losu:/

Ps. Chciałabym napisać, że asymetryczne przyczepienie napów jest celowe, ale bym skłamała;) Krzywo mi wyszło, niestety. Ponieważ za bardzo nie wiem, jak się takowe napy zdejmuje bez rozrywania materiału, więc nic z tym nie zrobię;)

czwartek, 17 marca 2011
Mam 2 w 1 :)

Kupiłam overlocka+coverlocka!!! :DDDD Zakup miał miejsce już w zeszły poniedziałek, ale jakoś nie miałam czasu na zrobienie zdjęć i napisanie kilku zdań:) Panie i Panowie, oto mój nowy sprzęt!

 

Bardzo długo się zastanawiałam, co dokładnie sobie kupić. W celu pogłębienia wiedzy fachowej, która w moim przypadku była dośc płytka;) poczytałam kilka wątków na forum szyjemy po godzinach oraz maszyn do szycia i krawiectwa. Dowiedziałam się czym się różni overlock od coverlocka czy kapówki i mniej więcej potrafiłam określić, co dokładnie potrzebuję. Nie byłam pewna, czy lepiej kupić osobno overlock i coverlock (nie miałam tyle funduszy, musiałabym na początek kupić overlock, potem po kilku miesiącach coverlock), czy też lepiej kupić mały kombajnik 2 w 1. Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy, postanowiłam więc, jak zawsze, zasięgnąć fachowej porady w sklepie, w którym kupowałam i serwisowałam dotychczas maszyny:)

Obsługiwała mnie bardzo miła Pani, która cierpliwie wyjaśniła mi wszystko, pokazała przykładowe ściegi i odpowiedziała na wszystkie moje pytania (których było mnóstwo;)). Pani doradziła mi zakup tej właśnie maszyny, która ponoć ma świetną relację ceny do jakości i funkcjonalności. Niby psuje się rzadko, najczęściej z winy użytkownika, a ew. naprawy nie są zbyt drogie, więc jestem dobrej myśli. Największe wątpliwości miałam do marki - niby na forum wyczytałam, że powstaje w tej samej fabryce co Elna, tylko nie nosi znaków firmowych; Pan sprzedawca (bo potem obsługiwał mnie również Pan;)) tłumaczył mi status fabryk w Tajwanie i sytuacji z markami na rynku. Ponoć maszynę tę (i jej poprzedniczkę) sprzedają od wielu lat i klientki są zadowolone. Pożyjemy, zobaczymy:)))

Ceremonię zakupu maszyny zakończył, tak jak w przypadku mojej Elny, Pan sprzedawca, który zaniósł mi maszynę do samochodu - mały gest, a jak miły! :))

 

W domu przez tydzień, wieczorami, rozgryzałam instrukcję do maszyny. Nie mogłam jej odpalić, dopóki nie skończyłam jednej zamówionej koszuli - takie miałam postanowienie;) W ten poniedziałek zakupiłam wielkie nici w różnych kolorach i zabrałam się za rozkładanie maszyny:D

Maszyna ta jest niezwykle fascynująca i lekko przerażająca na pierwszy rzut oka;) Zobaczcie, jak dziwnie (w stosunku do typowej maszyny) wygląda układ chwytaczy, przez które trzeba nawlec nitki (w odpowiedniej kolejności, żeby nie było zbyt łatwo;))):

 

Zbliżenie na chwytacze (widać też nóż):

 

Tak wygląda igielnica (akurat mam trzy igły do drabinki, w sumie jest pięć miejsc):

 

Maszynę dostałam już ustawioną na szycie potrójną drabinką (zdjęcie u góry). Żeby zmienić na overlock, musiałam ponownie zmierzyć się z instrukcją oraz wykazać się wielką sprawnością manualną idącą w parze z sokolim wzrokiem;) Zadanie, za pierwszym razem, jest bardzo stresujące, myślę, że teraz będzie mi szło o wiele łatwiej:) Przez cały czas bardzo uważałam, żeby robić wszystko zgodnie z instrukcją (w głowie ciągle słyszałam Panią mówiącą, że większość napraw wynikała ze złego ustawienia maszyny przez klientki;P). Oto jak wygląda overlock 4-nitkowy:

Fajnym bajerem jest pudełeczko na ścinki:)

Na koniec zdjęcie przeszyć na różnego typu materiałach:

Przyznam szczerze, że jak zobaczyłam te idealnie płaskie, nie ciągnące się zapasy, to bardzo żałowałam, że nie kupiłam tej maszyny wcześniej. Leki szyfon, śliska satyna, rozciągliwa dzianina - miodzio, po prostu miodzio!!! :)

 

A na koniec mój PARK MASZYN;) Przeczytałam to określenie na jednym z for i szalenie mi się spodobało:D Proszę parzeć tylko na maszyny, nieład artystyczny pozostawmy bez komentarza;)

 

czwartek, 10 marca 2011
Koszula testowa 40ooo

Notka bez komentarza, chcę tylko pokazać, jak leży najnowsza konstrukcja. Rozmiar 40ooo. Moim zdaniem jest całkiem nieźle:) A Wy co sądzicie?

niedziela, 06 marca 2011
Recycling ;)

Nienawidzę przeróbek. Nie trawię, nie cierpię, robi mi się słabo na samą myśl o przerbianiu gotowego ciucha. Są jednak sytuacje, w których po prostu MUSZĘ. Tak też było z tą sukienką. Kupiłam ją baaardzo dawno temu. Miała ona linię A, wiązana była na szyi. Zrobiona była z przepięknego jedwabiu, który sprawił, że musiałam tę sukienkę kupić mimo, iż nie leżała idealnie ;) Mijały kolejne miesiące, a wraz z nimi rosło moje niezadowolenie z tego, jak rzeczona sukienka leży w biuście - była za mała, więc się podnosiła. Pod pachami tworzyły się nieestetyczne namiociki, które bardzo, ale to bardzo mocno mnie irytowały;) Próbowałam coś z nimi robić, lekko modyfikować dekolt, ale nic nie dawało zadowalającego rezulatu. Postanowiłam z sukienki zrobić spódniczkę, latem kupiłam nawet zamek;) Ponieważ szalenie nie znoszę przeróbek, to ponad pół roku zajęło mi zebranie się w sobie i uszycie tej oto spódniczki:

Zalety:

  • ładny materiał. Przepiękny! :)
  • spódniczka - jak to spódniczka, jest wygodna:P

Wady:

  • niestety wyszła trochę za szeroka w pasie. Ale nia mam najmniejszej ochoty znowu jej przerabiać;)

Szycie:

  • szyje się wyjątkowo upierdliwie, jak wszystko, co się przerabia;)
  • stanowczo za dużo prucia. Nie cierpię prucia!
  • znalezienie nitki prostej wymaga wytężenia wzroku;)
  • pierwszy raz wypróbowałam moją nową stopkę do wszywania zamków krytych - poprzednio miałam plastikową, teraz mam metalową - jest świetna:)

 

piątek, 04 marca 2011
Grzybki w pętelkach

Pora na kolejny odcinek kursu szycia, a w nim krótki instruktaż szycia zapięcia typu pętelkowego.

1. Kroimy długi, cienki prostokąt ze skosu. Składamy na pół, podwijamy brzegi i zszywamy ściegiem prostym.

 

2. Kroimy na równej długości odcinki. Długość zależy od wielkości guzików oraz naszej fantazji;)

 

3. Pętelki układamy na prawej stronie zapięcia, brzegi pętelek leżą na brzegu zapięcia. Przypinamy szpilkami, zszywamy. Aby zminimalizować ryzyko wydarcia gotowych pętelek, warto przeszyć dodatkowo zapas gęstym zygzakiem. Nie będzie tego widać na prawej stronie, jeśli przyszyjemy końce pętelek do zapasu zapięcia.

 

4. Układamy na sobie obie części zapięcia/paska/odszycia szyi czy czegokolwiek innego, gdzie pojawia się to zapięcie, zszywamy.

 

5. Wywijamy odszycie/pasek itp. na prawą stronę, podwijamy otwarty brzeg. Przyszywamy guziczki i ta daaam! Śliczne, dekoracyjne zapięcie gotowe.

 

Prawda, że banalnie proste? ;)










Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.