czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
sobota, 26 listopada 2011
Niekoniecznie białe kruki, ale przeczytać warto

Dawno temu obiecałam pokazać z jakich książek korzystam podczas konstruowania ubrań. Dziś się zmobilizowałam, ułożyłam wszystkie obok siebie, zrobiłam zdjęcie i mogę napisać kilka słów na ich temat:)

Pierwsze dwie książki, które nabyłam i z których uczyłam się podstawowej konstrukcji i teorii modelowania form to "Konstrukcja i modelowanie odzieży ciężkiej" Parafianowicza oraz "Modelowanie form odzieży damskiej" Stark i Tymolewskiej. W obu przedstawiona konstrukcja jest identyczna, wzory są identyczne. W Parafianowiczu w niektórych wzorach są błędy (np. ze wzoru wynika, że powinno zawsze wyjść 0, co oczywiście jest bzdurą;)), za to przedstawiona jest dodatkowo konstrukcja odzieży męskiej i dziecięcej. Pojawia się też skrótowy opis stopniowania szablonów. Panie Stark i Tymolewska w bardziej przystępny sposób tłumaczą krok po kroku jak wykreśla się konstrukcje na bluzki, spodnie czy spódnice. W książce znajdziecie czytelne tabele z wzorami (jedyna tak przejrzysta książka!) oraz bardzo łopatologicznie wytłumaczone konstruowanie wszelkich kołnierzyków, stójek itp. Moim zdaniem jest to idealna książka na pierwsze próby własnoręcznego konstruowania ubrań.

Kolejna książka, która bardzo lubię i do której często wracam, to "Szycie moim hobby" Ignatowskiej. Książka niestety gorzej napisana, mniej przejrzysta. Wzory są wplecione w tekst, wizualnie się nie wyróżniają tak jak u pań Stark i Tymolewskiej. Żeby dobrze zrozumieć co autorka miała na myśli trzeba znać podstawy konstrukcji i modelowania. W tej książce sama konstrukcja też jest inna niż w poprzednich dwóch. Oprócz podstawowej konstrukcji znajdziecie tutaj mnóstwo gotowych fasonów wraz z opisem szycia. Duży plus za komentarz dot. błędów konstrukcyjnych widocznych podczas pierwszej i drugiej miary oraz sposobów na ich usunięcie. Ogólnie pomijając nieprzystępność opisu konstrukcji, książka jest świetna.

Mam również dwie książki pani Hanus z cyklu "Kulisy kroju i szycia" - bluzki i spódnice oraz odzież dla dzieci. Z książki dla dzieci nie korzystam w ogóle, za dużo roboty - chyba jednak wolę gotowe wykroje z Burdy;) - aczkolwiek książka sama w sobie jest fajna. W bluzkach i spódnicach pojawia się mnóstwo ciekawych fasonów, niestety tak jak u Hanus wzory podane są w nieczytelny sposób. Opisywana konstrukcja podobna jak u Hanus. Duży plus za komentarz dot. błędów konstrukcyjnych widocznych podczas pierwszej i drugiej miary oraz sposobów na ich usunięcie. Książka ciekawa, godna polecenia - bardzo ją lubię :)

"Krój i modelowanie odzieży damskiej lekkiej - ćwiczenia" pań Bily-Czopowej i Mierowskiej przedtsawia konstrukcję zbliżoną do tej w książkach Hanus i Ignatowskiej. Wzory podane w sposób czytelny, łopatologiczny;) Sama konstrukcja też przystępna. Jak na ćwiczenia przystało, cykl rozpoczynają proste konstrukcje, a te najtrudniejsze przedstawione są na samym końcu. Ogólnie warto przeczytać i przerobić wszystkie konstrukcje w takiej kolejności, w jakiej pojawiają się w książce.

Na koniec mój ostatni zakup;) Czyli "Bieliźniarstwo" Druri i Rębowskiej. Na razie miałam okazję tylko ją przejrzeć i pobieżnie przeczytać, niemniej co chwilę mnie zaskakiwała;) Zaczyna się opisem maszyn (w tym dokładna budowa i usuwanie usterek), technologii szycia oraz systemu tryskaczy (?! co robią tryskacze w takiej książce? ;P), pokazane są różne techniki szycia, sposoby pracy szwalni, techniki klasyfikowania gotowych wyrobów i ogólnie całe know-how tej branży.  Pierwsze konstrukcje pojawiają się dopiero na stronie 227. Zaczynamy od konstrukcji bielizny dla niemowląt (pajacyki, pieluszki, czepki itp.), następnie piżam dla małych dzieci. W kolejnym rozdziale krótko opisane są różne typy sylwetek i pojawiają się konstrukcje dla dorosłych - damskie i męskie. Mamy bluzkę, spodnie i spódnicę, następne różne modele piżam. Niestety nie ma ani słowa o konstruowaniu staników, czym jestem szczerze zawiedziona. Ogólnie jest to najdziwniejsza książka, którą mam w swoim księgozbiorze;)

Na koniec chciałabym jeszcze poruszyć pewną kwestię - nie liczcie na to, że pierwsza konstrukcja, którą przygotujecie, będzie leżeć idealnie. Wzory liczą sobie kilkadziesiąt lat, moda kiedyś była inna - nie ma się co dziwić. Nastawcie się na dużo pracy nad swoją własną konstrukcją. Osobiście grzebałam chyba w połowie wzorów podanych książce, aby otrzymać satysfakcjonujący mnie efekt. Nie wspominając o innych wartościach wyjściowych, podanych jako "typowe" dla poszczególnych rozmiarów (np. wysokość biustu). Pamiętajcie jedno - najważniejsza jest konstrukcja podstawowa - jeśli ją dobrze dopasujecie do swoich potrzeb, to potem możecie szaleć z przeróżnymi fasonami:) Odradzam za to szycie pierwszej bluzki ze skomplikowanymi detalami - będzie Wam trudno ocenić, co źle leży. Jest też duże prawdopodobieństwo, że się zniechęcicie do własnych konstrukcji. Reasumując - na początek podstawowa konstrukcja, jak najprostsze modele, które szyje się łatwo i na których świetnie widać błędy. Jak ten etap będziecie mieć opanowany do perfekcji, to przyjdzie czas na szaleństwa konstrukcyjne i modelowe:)))

 

A Wy z jakich książek korzystacie? Jak wyglądała u Was przygoda z konstrukcją? Co Was zachęciło do wykreślenia pierwszej formy? :)

sobota, 19 listopada 2011
Małe słońce

 

Jakiś czas temu uszyłam słoneczną torebkę:) Z zewnątrz wykonana jest z grubszej, żółtej tkaniny, zaś od wewnątrz wykończona jest srebrzystą, wzorzystą satyną.

Torebka zamykana jest na jeden guzik. Ma długi, wiązany pasek, więc długość ramienia można dowolnie regulować.

Torebka w całości powstała wg mojego "widzimisię" i jestem zadowolona z efektu:)

piątek, 11 listopada 2011
Przepyszności :)

W Poznaniu, z okazji dnia św. Marcina, zajadamy się rogalami świętomarcińskimi. Uwielbiam je! Są doskonałe, genialne, przepyszne i jedyne w swoim rodzaju:) Co ciekawe, tak doskonale smakują tylko w okolicach 11.11, więc rozkoszuję się ich smakiem zazwyczaj tylko raz do roku.

Dziś postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i pobiegłam po rogale:) Zahaczyłam o Kandulskiego (duży rogal) i Webera (małe rogale). U Kandulsiego pustki, u Webera kolejka na kilkanaście osób! Stwierdziłam, że widocznie warto i grzecznie czekałam;) Panie na bieżąco przynosiły świeże rogale. Oczywiście jak przyszła moja kolej, to zostały mocno przypieczone duże rogale, a z bardziej bladych zostały tylko małe. Następna partia miała być za 15 min., wybrałam więc małe;) Mąż rogali nie lubi (dziwny jakiś;)), więc wszystkie są dla mnie:D

Zapowiada się niezła uczta i mnóstwo nadprogramowych kalorii :D I wiecie co, dlatego fajnie sobie biegać - poranna przebieżka po rogale miała ok. 8,5km i spaliłam ok. 530 kcal. Teraz mogę sobie odbić;)

wtorek, 08 listopada 2011
Mleczna Angora

Uszyłam sobie mega ekspresowy sweterek z ostatniej Burdy (11/2011), który krok po kroku opisywany jest w obrazkowym kursie szycia. Długo się zastanawiałam jaki wybrać rozmiar, ostatecznie już nie pamiętam na czym stanęło... Chyba 38 :P Sweterek wykonany jest z mlecznej angory, która kosztowała mnie nieprzyzwoicie dużo, ale co zrobić, zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia;)

Zalety:

  • mega ciepły! Nie spodziewałam się tego po ażurowym wzorze, ale jednak;)
  • wspominałam już, że jest niesamowicie ciepły? :P
  • przyjemny w dotyku i ogólnym noszeniu

Wady:

  • czuję się w nim wielka. Bynajmniej nie zaje****, ale obszerna;P W rzeczywistości jest gorzej, niż sugerują zdjęcia;)
  • przyzwyczaiłam się do ciuchów bardziej podkreślających to i owo, ten sweterek zdecydowanie do nich nie należy
  • trochę wąskie są rękawy na dole - ciężko je podwinąć za łokcie - a przy poziomie ciepłoty, jaką ten sweter oferuje, jest to niezbędne przez 3/4 dnia
  • angora, mimo iż piękna, kłaczy niemiłosiernie
  • miałam cichą nadzieję, że ten dekolt będzie się fajniej układać;)
  • oryginalnie (wg wykroju) sweter ten był dłuższy o jakieś 10cm. Skróciłam go rano na maszynie (zdjęcia robione dziś rano, po skróceniu), w tej wersji nie wyglądam jak niedźwiedzica polarna;)
  • ogólnie nie jestem zadowolona z tego kroju

Szycie:

  • tak szybkiego ciucha dawno nie szyłam. Szyje się niecałe dwie godziny;)
  • bez overlocka nie ma co siadać do tak rzadkich dzianin - szyłam pięcionitkowym overem (łańcuszek i równoczesne obrzucanie brzegu) i tylko tak mogłam uzyskać w miarę dobry szew

Ps. Czy ktoś wie, jak się pierze taką angorę? :P

 

This sweater comes from latest Burda (11/2011). The lenght is shorter than in original version - I looked in it as a polar bear, so I cut about 10cm;) My sweater is made from angora which is unbelievably comfortable and warm. These are only two advantages of this sweater - truly speaking I'm not happy with the fit and shape of this model.

sobota, 05 listopada 2011
Ultramaryna w wersji kopertowej

Ostatnio miałam trochę szycia nie dla siebie, dlatego było tu tak cicho;) Z reszty materiału po sukience (którą pewnie kiedyś Wam pokażę;)) uszyłam sobie taką oto bluzeczkę kopertową, której krój już kiedyś wypróbowałam:) W tej bluzce poszerzyłam troszkę szerokość ramion, imo jest lepiej. Rozmiar 36oo/ooo, dzianina, konstrukcja własna:) Zdjęcia ze wschodzącym słońcem w oknie, więc jak zwykle daleko im do "poprawności" ;)

Zalety:

  • mega wygodna! Uwielbiam ten krój! Jest GENIALNY! Mogłabym mieć całą szafę z wariacjami kolorystycznymi tego modelu:)
  • idealny dekolt: kopertowy, więc fajnie podkreśla biust, a jednocześnie nie jest głęboki i wyzywający
  • długi rękaw w sam raz na teraz:)
  • w razie czego może robić za bluzkę do karmienia, ponieważ dolna wersja koperty jest stała

Wady:

  • nie ma:P No, może mogę tutaj wspomnieć o trochę za krótkim pasku do wiązania koperty z jednej strony, ale to moja wina - chyba spałam, jak go wycinałam;P

Konstrukcja:

  • zaszewka gorsowa zamieniona na marszczenie pod biustem
  • zapięcie kopertowe
  • długie, proste rękawy
  • odcięcie pod biustem

Szycie:

  • mega proste i szybkie
  • oczywiście źle zszyłam za pierwszym razem jeden bok z trzema elementami (tył, przód zwykły i przód kopertowy), ale tłumaczę to dużym zmęczeniem ;)
  • w trakcie odszywania dekoltu miałam problem z overem, bardzo brzydko szył, zmiany naprężeń nie pomagały. Dopiero wymiana obu igieł na nówki pomogła - a niby stare igły wyglądały idealnie... ;)

Ogóle uwielbiam ten fason, mój Mauż również:) A Wy co o tej bluzce sądzicie? :)

 

I've just finished this top. It's very comfortable and I feel in it fabulous. My husband said that it underlines the best of my figure, so I love it:D I could have whole wardrobe with different colours of this top:)

Size 36oo/ooo, made of elastic material (I have no idea how I should translate its name) in beautiful deep blue colour. Construction made by me. Because front part is double (interior one covers whole belly, exterior only part of it) and you can untie it, it's possible to use this top as a nursing one.











Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.