czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
piątek, 25 lutego 2011
Wiosenne śniadanie w ogrodzie

Czas poudawać, że mamy już wiosnę;) Do tego celu wykorzystam najnowsze me dzieło, skończone w dniu wczorajszym i wizualnie idealnie pasujące do wiosennych klimatów:)

Rozmiar 36oo, konstrukcja własna. Materiał - delikatna bawełna, w dotyku przypominająca trochę jedwab - świetnie się nosi:) Krój kimonowy, luźny, bez zaszewek dopasowujących na linii talii. Zapięcie na guziki grzybki, widoczne na ostatnim zdjęciu. Niebawem pojawi się tutorial szycia takiego zapięcia:) Bułka z masłem, za to szalenie efektowna:)

Recenzję piszę po jednym dniu intensywnego użytkowania, więc będzie bardziej obiektywna, niż zazwyczaj:P

Zalety:

  • faworytka Mauża:P Jak mu się pokazałam, to aż mu się oczy zaświeciły;P
  • świetny materiał, bardzo przyjemny
  • genialny dekolt - świetnie się w nim czuję. Muszę sobie uszyć więcej tego typu bluzek
  • luźna w talii - można zjeść trochę więcej i nic nie widać. Miła alternatywa dla dopasowanych koszul, które zazwyczaj noszę
  • bardzo podobają mi się zapięcia na guziki grzybki
  • kimonowe rękawki są szalenie wygodne. W ogóle cała koszula jest przewygodna:P
  • lubię tę łezkę z tyłu - sympatyczny detalik:)

Wady:

  • hmm... trochę upierliwie zapina się guziki grzybki
  • więcej wad na razie nie zaobserwowałam:P

Konstrukcja:

  • typ kimono, tzn. rękawy krojone z całością przodu i tyłu
  • zaszewka piersiowa przeniesiona na linię podkroju dekoltu i zamieniona w marszczenie
  • zapięcie na plecach i biodrach typu grzybkowego
  • brak zaszewek dopasowujących do talii

Szycie:

  • szyje się łatwo, aczkolwiek trochę czasochłonnie. Występują detale wymagające precyzji i cierpliwości:P
  • dużo odprasowywania, fastrygowania i tego typu historii

Ogólnie jestem szalenie zadowolona z tej bluzki i z samej konstrukcji. Na pewno uszyję sobie jeszcze jedną koszulę na bazie tego wykroju:)

 

UWAGA! :)

Zostało mi jeszcze trochę tego materiału, w sam raz na identyczną bluzkę:) Mogę uszyć na zamówienie dowolny rozmiar z mojej tabeli. Cena, jak zawsze, do uzgodnienia;) Więcej informacji na maila: urkye@gazeta.pl

 

niedziela, 20 lutego 2011
Zielona masakra drutem mechanicznym

Obraziłam się. Strzeliłam focha jak stąd na księżyc. Na druty i dzianie. Już nigdy więcej nie zrobię swetra na drutach. To po prostu nie ma sensu. Za dużo czasu poświęciłam na coś, co wyszło fatalnie, obrzydliwie i jest stanowczo za wielkie:( A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nijak nie mogę tego zwęzić/dopasować. Szycie jest fajniejsze - jak wyjdzie coś za wielkie, to po prostu można odjąć kilka cm w szwach. A tutaj? No po prostu porażka - tylko pruć i dziać od nowa. Od dziś swetry kupuję tylko w sklepie, to postanowione.

Przedstawiam największą porażkę zimy 2010/2011:

Na tym zdjęciu nawet nie jest aż tak źle, ale to tylko złudzenie;P Sweter jest stanowczo za duży:

Z tyłu prezentuję się niczym Pudzian;)

Zalety:

  • ładny kolor
  • sprawia wrażenie ciepłego;)
  • nadal podoba mi się motyw z tymi dziurkami

Wady:

  • stanowczo za duży:( Bardzo mi przykro z tego powodu, bo wiązałam z nim wielkie nadzieje na tę zimę. Próbowałam jeszcze sztuczki z paskiem - jednak wygląda to fatalnie - sweter jest o tyle za duży, że mam niezłą falbankę w talii;) Myślę, że mógłby fajnie leżeć na kimś noszącym normalnie większy rozmiar, niż ja.
  • rozłazi się zapięcie. Nie mam pojęcia dlaczego - przecież sweter jest sporo za duży.
  • dzianie miało być miłym sposobem na spędzenie zimowych wieczorów. Spowodowało u mnie wielką irytację i niezadowolenie z efektu:P

Dzierganie:

  • baaaaaaaardzo czasochłonne. Szycie przy dzianiu to jak mrugnięcie okiem;P I dlatego wolę szyć - nie lubię długo czekać na efekt (który - jak widać na powyższym przykładzie - wcale nie musi być zadowalający;P)
  • żałuję, że nie spędziłam tego czasu inaczej. Ciekawe, ile ciuchów bym w tym czasie uszyła;)

Gdyby ktoś chciał, to odsprzedam za koszt włóczki. Mail: urkye@gazeta.pl

 

Ps. Taki optymistyczny akcent na koniec tej smętnej notki;) Przez ostatnie dni nie próżnowałam. Uszyłam w sumie 4 koszule w różnych rozmiarach, będą służyć do testowania konstrukcji:)

piątek, 04 lutego 2011
Firmitas, utilitas, venustas - czyli co staniki mają wspólnego z architekturą;)

Firmitas, utilitas, venustas, czyli trwałość, użyteczność i piękno (lub inaczej, w innej kolejności: forma, funkcja i konstrukcja). Te trzy cechy, wg Witruwiusza, powinny wyróżniać dobrą architekturę. Gdyby się głębiej nad tym zastanowić, to to trio idealnie pasuje też do wielu innych zagadnień, np. ubrań, czy też staników;) Jako, że dzisiejsza notka będzie traktować o różnych typach pięknych staników, trio Witruwiańskie będzie idealne tytułem wstępu:)

Każda kobieta i każdy mężczyzna wiedzą, że staniki moga wyglądać różnie: kwadratowo i podłużnie;) Dana forma i konstrukcja definiuje konkretną funkcję. Szanowne Panie (i Panowie;P) poznajcie:

 

BALKONETKA

Czyli stanik z charakterystycznym podziałem miski na trzy części, lekkim obniżeniem mostka i dość szeroko rozstawionymi ramiączkami. Ten typ stanika najlepiej sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Najczęściej możemy spotkać miękkie balkonetki, wykonane z przyjemnych w dotyku materiałów. Dzięki specyficznej konstrukcji, biust jest mocno podtrzymany. W takim staniku można bezpiecznie biegać i podskakiwać - nic nie wyskoczy;)


Zdjęcia pochodzą ze strony www.bravissimo.com

 

FULL-CUP

Stanik tego typu charakteryzuje się dużym zabudowaniem. Miski obejmują prawie całą pierś, dzięki czemu możemy liczyć na pełne podtrzymanie, w każdej sytuacji. Tego typu staniki, tak jak balkonetki, najczęściej spotkamy w wersji miękkiej. Podobnie jak balkonetki, full-cupy najlepsze są do codziennego użytku: pod zwykły t-shirt czy sweterek. Idealnie kształtują miękki, plastyczny biust.



Zdjęcia pochodzą ze strony www.bravissimo.com


HALF-CUP

Teoretycznie powinien odsłaniać pół piersi - w praktyce half-cupy są trochę wyżej zabudowane, więc spokojnie, sutków nie widać;) W tym fasonie charakterystyczna jest pozioma linia wykończenia dekoltu oraz bardzo szeroko rozstawione ramiączka. Tego typu staniki są idealne do dekoltów prostokątnych lub półokrągłych. Bardzo często half-cupy wykonane są z usztywanianych pianek, aczkolwiek można tez kupić modele miękkie. Fason ten słynie z genialnego kształtowania biustu w dwie, apetyczne półkule - tzw. jabłuszka w koszyczku;)

MASQERADE Pandora

Zdjęcia pochodzą ze strony www.noszebiustonosze.pl


PLUNGE

Czyli stanik do zadań specjalnych. Tworzy apetyczną dolinkę lub kreseczkę - w zależności od predyspozycji biustu. Fason ten charakteryzuje się nisko zakończonym mostkiem i, niestety, dość wysokimi miskami. Najczęściej wykonany z pianki, aczkolwiek można też kupić modele miękkie. Idealnie nadaje się przede wszystkim do dekoltów w szpic.

MASQUERADE ESTEPONA

Zdjęcia pochodzą ze strony www.noszebiustonosze.pl


BANDEAU

Stanik-bandaż. Cechy szczególne to szeroki pas obwodu, często trójhaftkowy, niskie zabudowanie oraz szeroko rozstawione ramiączka. Fason ten kształtuje biust w dwie apetyczne półkule, niestety kosztem mocnego przyciśnięcia do klatki piersiowej. Idalny do bardzo mocno wyciętych bluzek i sukienek z prostokątnym lub półokrągłym dekoltem. Nie polecam nosić tego typu staników pod zwyklłymi bluzkami czy swetrami - biust wygląda zbyt masywnie.

Zdjęcie pochodzi ze strony www.noszebiustonosze.pl

 

STRAPLESS

Czyli stanik bez ramiączek. Na wstępie chciałabym zaznaczyć, iż prawie każda kobieta może nosić bluzki bez ramiączek - jedyny warunek, to dobrze dobrany rozmiar stanika. Stwierdzenie, iż tylko kobiety z małym biustem moga sobie pozwolić na sukienki bez ramiączek, to, za przeproszeniem, jedna wielka bzdura;) Najważniejszy w staniku jest pas obwodu, to on trzyma ok 90% ciężaru biustu. Ramiączka są tylko dodatkiem. Stąd też specyficzna konstrukcja straplessów - najczęściej są one o wiele ściślejsze niż inne staniki w tym samym rozmiarze. Często obwód podszyty jest silikonem, który minimalizuje ryzyko przesunięcia się stanika. Do większości modeli dodawane są także ramiączka, dzięki czemu stanik może nam służyć jako strapless lub jako zwykły biustonosz.

Zdjęcie pochodzi ze strony www.noszebiustonosze.pl


MOULDED (T-SHIRT) BRA

Teoretycznie taki stanik powinna mieć każda kobieta, gdyż jest on szczytem elegancji dzisiejszych czasów;) Teoretycznie, bo tak wszędzie piszą i mówią "stylyści", a ja się z tym w ogóle nie zgadzam;) Po co ograniczać się do nudnych staników, skoro jest tyle piękności? :) Jednak niezaprzeczalnym faktem jest, iż taki stanik jest bardzo praktyczny. Fason ten charakteryzuje się brakiem szwów na miskach, zaś lekkie usztywnienie minimalizuje ryzyko prześwitywania/przebijania sutków przez odzież. Jeśli dodatkowo jest on w kolorze zbliżonym do naszej skóry, to staje się praktycznie niewidzialny i jest idealny pod obcisłe, lekko prześwitujące czy też białe bluzki.

Zdjęcia pochodzą ze strony www.bravissimo.com

 

Oprócz wymienionych fasonów są oczywiście jeszcze inne, stworzone z myślą o konkretnych okazjach, tak jak sportowe, czy do karmienia.

A oto wykorzystanie w celach sesjowych poszczególnych typów staników:

MOULDED BRA (Freya Deco) BALKONETKA (Freya Polyanna)

 

PLUNGE (Panache Inferno)  STRAPLESS BRA (Masquerade Hestia)

 

I to tyle na dziś:)

Ps. Moimi ulubionymi stanikami są half-cupy ze względu na genialny dekolt, jaki tworzą. Po domu najczęściej chodzę w balkonetkach, bo są bezdyskusyjnie najwygodniejsze. Do zdjęć na bloga najczęściej zakładam Deco (moulded bra), bo się nie odznacza pod bluzkami, a na tym najbardziej zależy mi w tej konkretnej sytuacji. Straplessy nosze głównie latem, zimą w ogóle nie wyciągam ich z szuflady. Nie mam żadnego full-cupa, jakoś mi nie pasują wizualnie. Bandeau są zbyt masywne dla mnie, zaś plunge noszę tylko latem lub na szczególne okazje, bo nie zawsze wypada świecić dekoltem;) A jakie są Wasze ulubione typy staników? Które odbieracie za najwygodniejsze, najseksowniejsze, a których kompletnie nie tolerujecie? Zachęcam do dzielenia się Waszymi wrażeniami w komentarzach! :)

 










Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.