czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
czwartek, 26 października 2017
Jak stworzyłam Czerwonego Kapturka

Jak odbierałam Piotra z przedszkola w dniu, kiedy piekli szarlotkę, Pani z przedszkola zapytała, czy znam kogoś, kto umie szyć:P Dostałam misję z gwiazdką - dwie lalki nie miały ubrań i trzeba było coś im zorganizować. Nie cierpię takiego babrania w małych ciuszkach, ale co zrobić... Nie odmówię;) Wzięłam więc dwie laleczki i wiedziałam, co będę robić w weekend.

Pierwsza laleczka stała się Czerwonym Kapturkiem. Nie przypadkowo - Piotrek ostatnio ma fazę na tę opowieść i codziennie każe sobie czytać do snu.

Strój kroiłam i szyłam na czuja. Co jest dość skomplikowanym procesem, biorąc poprawkę na wielkość lalki. Na szczęście wyszło całkiem spoko, tylko rękawy musiałam poprawiać, bo nie leżały dobrze. Pelerynka ma ukryte szwy, więc od lewej strony nie widać zapasu. Kapturek przy głowie ozdobiony jest ściegiem dekoracyjnym i - zgodnie z zasadą złośliwości rzeczy martwych - nitka z bębenka skończyła się akurat pod koniec ściegu... Aaaaaa... oczywiście, wiem, mogłam to sprawdzić wcześniej, ale nie sprawdziłam;)

Sukienka odcięta jest w talii i ma szczypanki dopasowujące do linii talii oraz wiązanie na ozdobną kokardę. Z tyłu zapięcie na małe guziczki. Spódnica jest suto marszczona, a do kompletu uszyłam jeszcze opaskę. Poznajecie materiał? ;)

Oprócz tego kompletu uszyłam jeszcze drugi, zdjęcia są na komórce, kiedyś je zgram i wrzucę... Jak oddałam dwie laleczki, to dostałam trzecią, na deser;P O nieee.... ;P

Czas wykonania takiego stroju jest zabójczy. Dwa komplety szyłam przez dwa wieczory. Prawdę mówiąc takie maleństwa są zdecydowanie bardziej czasochłonne, niż pełnowymiarowe damskie ubrania.

Fartuszek dla przedszkolaka

Odbieram Piotra z przedszkola i słyszę - dzieci jutro będą piec szarlotkę, proszę przynieść 2 jabłka i fartuszek dla syna. Hmm... Nie mamy fartuszka... To już wiem, co będę robić w nocy;)

Fartuszek uszyłam z tkaniny bawełnianej w pandzie (a jakże;P), którą kupiłam już jakiś czas temu. Fartuszek kroiłam na oko i szyłam na czuja. Wyszło zaskakująco dobrze, jestem bardzo zadowolona z efektu. A Piotrek jest zachwycony:)

piątek, 01 września 2017
Sukienko-tuniki sztuk 2 ;)

Wybaczcie brak postów, szyję i żyję, ale nie wychodzi mi robienie zdjęć... ;)

Od czasu do czasu szyję coś dla maluszków. Tym razem uszyłam kilka sukienko-tunik. Bazuję na wykroju z archiwalnej Burdy. W bardzo łatwy sposób można zmienić wygląd gotowego ubrania zmieniając tylko kilka detali. Te dwie sukienki powstały na bazie tego samego wykroju. Uszyłam jeszcze jedną sukienkę na bazie tego samego wykroju, niestety nie mam zdjęć.

Komplecik dla Oli - tunika ze sterczącymi rękawkami i joł spodnie ze ściągaczami (krojone na oko). Piotrek dostał podobne spodnie (również krojone na oko;)), żeby nie było mu żal, że mama nic mu nie uszyła.

*miska i chochla w tle to rekwizyty kucharza Piotra;)

i komplecik na naszej małej sąsiadki - sukienka z kontrastowymi klinami i marszczonymi rękawkami z gumką. Do tego uszyłam też joł spodnie na ściągaczu i opaskę:)

Przy małych ubrankach jest trochę dłubaniny, ale efekt jest imo tego wart:)

poniedziałek, 24 lipca 2017
Pik i Trefl

Z powodu późnej godziny wybaczcie brak wymyślnych nazw dla dwóch sukienek;)

Ostatnio powstały dwie zupełnie różne sukienki bazujące na bluzce Dama Karo. Mają zupełnie inny styl, jedna jest bardziej elegancka i dopasowana, druga ma luźniejszy dół i generalnie jest bardziej niezobowiązująca.

Pik:

  • dopasowany krój
  • spódnica ołówkowa
  • pas w talii z przodu i z tyłu - na żywo bardzo fajnie to wygląda
  • zaszewka łukowa idąca z przodu do linii bioder
  • zaszewki z tyłu
  • pierwotnie sukienka na linii łukowej zaszewki miała kieszonki i marszczenia, ale zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Efekt nie porywał;)



Pierwotna wersja z kieszonkami:

 

 

Trefl:

  • dopasowana góra, luźny dół
  • odcięcie w talii
  • suto marszczona spódnica
  • dodatkowo szarfa, którą można dowolnie zawiązać. Lub w ogóle z niej zrezygnować i ozdobić talię czymś innym, np. kokardką:)
  • hmm... w sumie w tej mogłyby być kieszenie w szwach bocznych... hmmm, do rozważenia:)

i wersja z kontrastową kokardką, w trakcie przymiarek.



Obie wersje bardzo mi się podobają, choć prywatnie jestem oczarowana wersją Pik, na żywo - żyleta;P

poniedziałek, 26 czerwca 2017
Rusałka

 

Rozkloszowana wersja Wodnika z 2012 roku;) Sukienka w bardzo energetycznym kolorze, tender shoots. Zdjęcia robiłyśmy od razu po przymiarce, więc wybaczcie brak gładkości-sukienka jeszcze nie widziała żelazka.

A dla Madzi ciocia uszyła kieckę... troszkę za dużą, ale za rok powinna być dobra :D



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 92









Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.