czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
środa, 20 lutego 2019
Komedia pomyłek

Kolor jest ładny :P

Koniec plusów.

Miało być lekko, zwiewnie i w ogóle fajnie. Wyszło jak widać :D Pomińmy ten model milczeniem, nauczka na przyszłość - less is more. I marszczenia w talii zdecydowanie mi nie służą. Na siłę szukając plusów, to te marszczenia na ramionach i rękawy kimonowe są spoko, mają potencjał. Może jeszcze wykorzystam ten detal w innej bluzce:)

Trójkąt z plisą

Pracuję aktualnie nad takim krojem. Po drodze pojawiły się jeszcze trzy inne opcje, 2 czekają na odszycie. Plisa jest bardzo fajna, ładnie wygląda na żywo. Zdecydowanie planuję pomęczyć jeszcze ten detal, bo ma potencjał :)

Na górze wersja z milionem cięć, plisa była też z tyłu w formie trójkątnej i głębokiej. Na moich dawno-nie-gładkich plecach wyglądało to fatalnie... :P Druga wersja ma już tylko 2 pionowe cięcia, przesunięte w kierunku pępka. I to była zła decyzja. Teraz mam skrojoną wersję z standardowo rozsuniętymi cięciami i imo będzie lepiej. Zobaczymy :)

Koszule we wzory - szybki przegląd

Szukam fajnych wzorów na mniej formalne koszule.

Od góry są dwie propozycje z drukarni cyfrowych, obie to satyna bawełniana. Kaktusy na żywo są mega, łatwo się prasują, pranie im nie straszne, tkanina praktycznie w ogóle się nie skurczyła. Arbuzy skurczyły się mocniej, ale nadal w granicy akceptowalności. Za to o wiele gorzej wytrzymują pranie, a prasowanie ich to droga przez mękę.

Ostatnia koszula to przepiękna satyna bawełniana o bardzo delikatnym charakterze, lekka jak piórko. No przepiękna. Niestety ma dwa duże minusy - strasznie się skurczyła w praniu i łatwo można ją uszkodzić w trakcie szycia czy później noszenia :(

Jako ciekawostka - wszystkie trzy koszule kroiłam na bazie tego samego wykroju, zdjęcia robiłam tego samego dnia, w tym samym staniku. Na podstawie rozchodzenia się listy z przodu mocno widać, jak poszczególne materiały się skurczyły.

Jak Wam się podobają takie wzory?

Origami w wersji formal

Normalnie nie chodzę w koszulach, bo wolę dzianiny i w pracy nie obowiązuje mnie sztywny dress code :P Jakiś czas temu jednak musiałam założyć koszulę na formalne spotkanie no i klops - w szafie miałam same koszule we wzory, które średnio pasowały mi do klimatu formal. Na szybko wymyśliłam więc krój, uszyłam i.... koszula okazała się być MEGA! Jestem z niej bardzo zadowolona, a moja testerka z tzw. grupy "pań dyrektor" stwierdziła, że model ten będzie genialny na lato do biura. Z lnu. Już niedługo uszyję nowego lnianego sampla i zobaczymy, jak się sprawdzi :)

Pionowe cięcia, dekolt okrągły "przyzwoity" - stanik ani trochę nie wychodzi. Koszula jest dość nietypowa, bo zapięcie ma z tyłu, nie ma kołnierzyka a jej jedyną ozdobą są zakładki, które na wysokości talii zmieniają kierunek. Bardzo podoba mi się ten detal!

Koszula jest mniej dopasowana niż standardowe koszule z oferty Urkye i jest lekko poszerzana na linii bioder. Lekko wydłużona o zaokrąglonym dole. Będzie idealnie pasować do ołówkowych spódnic.

Zapięcie na plecach tak prawdę mówiąc mogłoby być zszyte na stałe, bo koszulę spokojnie można założyć przez głowę bez rozpinania guzików. Więc jeśli przeraża kogoś wizja zapinania koszuli na plecach to bez obaw - nie ma takiej potrzeby.

A Wam jak się podoba? Takie lanine origami na lato?



sobota, 01 grudnia 2018
Płaszcz idealny?

Szewc bez butów chodzi. O tak;) Płaszcz szyłam stanowczo za długo, zaliczyłam nawet jedno poranne skrobanie auta w żakieciku, bo płaszcz jeszcze nie był gotowy... ALE! W końcu skończyłam szycie i oto jest on - płaszcz idealny, skrojony w 100% pod moje potrzeby. 

Dlaczego szycie było tak długie? A no dlatego, że uszycie płaszcza to proces bardzo rozbudowany. Na początku muszę jasno sprecyzować, jaki ma być ten płaszcz. Co - uwierzcie mi - jest jednym z najdłuższych etapów procesu powstawania płaszcza;) Jak już wiem, co chcę uszyć, to muszę przygotować konstrukcję. Od zera, bo płaszcze szyję relatywnie rzadko i nie mam wielu sprawdzonych konstrukcji/detali do przekopiowania. Tak więc podręcznik do konstrukcji leży obok non-stop i na bieżąco muszę konstruować określone elementy płaszcza. Następnie płynnie (tu wstaw tydzień;)) przechodzę do etapu wykrawania, co razem z podklejaniem zjada cały wieczór. Samo szycie podzielone jest na kilka wieczorów. 4? 5? Jakoś tak. Młoda nie śpi najlepiej, często się budzi, więc cały proces rozciąga się w czasie. Na etapie podszywania podszewki do płaszcza dokonuję brutalnego odkrycia - w całym domu mam... aż JEDNĄ! igłę do szycia ręcznego. Nie dość, że jest za cienka, to w dodatku jest tępa. Przebicie igły przez flausz jest nie lada wyzwaniem. Naparstka nie mam, kombinuję jak się da i kończę z podziurawionymi od igły palcami. Żal;))) Na szczęście to już koniec - płaszcz gotowy!

Płaszcz z flauszu wiskozowego, na podszewce, rozmiar 38_3. Cięcia pionowe, wiązany w talii. Lekko poszerzany na dole, z kieszeniami i kapturem. Zapinany aż do szyi, bo i tak noszę zawsze szalik, a w takiej konfiguracji (zapięcie pod szyję+szalik) jest mi zdecydowanie najcieplej. Lubię takie poszerzenie dołu, imo fajnie równoważy duży biust. Kaptur uwielbiam, dzięki niemu nie muszę nosić czapki. Bardzo dobrze chroni też od wiatru. Jedyny minus - ciężko zdejmuje się torebkę, bo pasek haczy o kaptur. Torebkę noszę zawsze na długim pasku na ukos - to dlatego. Przy klasycznych torebkach na ramię nie byłoby problemu.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 94









Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.