czyli wszystko to, co wyszło spod mojej igły
Blog > Komentarze do wpisu
Rozstania przyszedł czas...

Cóż... Zwlekałam bardzo długo z tym wpisem, ale dziś mogę już się z Wami podzielić pewną niemiłą sytuacją, która na szczęście ma happy end;) Pamiętacie może mojego Sylvka? Kupiłam go jakieś 1,5 miesiąca temu. Po pierwszym zachwycie przyszedł czas na dostrzeganie wad (jak to w każdym związku;)), ale mimo wszystko byłam zadowolona ze stosunku jakości do (bardzo przystępnej) ceny. Do czasu.

Po dwóch tygodniach szycia (wieczornego, mało intensywnego... Nic szczególnego nie szyłam w ciągu tych 2 tygodni) Sylvek odmówił posłuszeństwa. Nie mam pojęcia, co się stało. Po prostu się zablokował. Nie mogłam ruszyć kołem ręcznie, nogą nawet nie próbowałam, nie chciałam zrobić czegoś, co uniemożliwiłoby mi reklamację. Stało się to na początku szycia - zmieniłam nitki i chciałam zrobić początkowy łańcuszek - na serio ciężko tutaj coś popsuć. A jednak;) Koło się zablokowało, zrobiłam więc to, co mogłam sprawdzić z poziomu zwykłego użytkownika:

  • odblokowałam górny nóż (nic, dalej koło się nie rusza)
  • wyjęłam obie igły (może były zgięte? nic z tego, dalej nie rusza)
  • wkurzyłam się niemiłosiernie
  • spakowałam maszynę
  • pojechałam do sklepu zwrócić maszynę

Dwa tygodnie to trochę mało. Krótkodystansowy skubaniec;) Myślałam, że dłużej mi posłuży. Jechałam do sklepu z bardzo jasno wytyczonym celem: zwrot pieniędzy. Niestety to nie takie proste. Pan poinformował mnie, że niestety może tylko przyjąć maszynę do serwisu. Ew. zwrot pieniędzy musi zostać uzgodniony z działem reklamacji i pokierował mnie na infolinię. Zadzwoniłam i opisałam co się stało. Pani przyjęła reklamację i kazała czekać na telefon do 14 dni. Po kilku dniach zadzwonili, niestety jak nie mogłam odebrać, a numer zastrzeżony... Czekałam więc kolejne dni, przy okazji przypominałam na infolinii, że ciągle czekam;) Po 14 dniach zadzwonili. Bardzo uprzejmy Pan z przykrością stwierdził, że nic nie może zrobić, musi iść zgodnie z procedurą, czyli maszyna musi iść do serwisu. Tylko jeśli nie uda się jej naprawić, będę mogła prosić o zwrot pieniędzy. Lub jeśli znowu się popsuje.

Spakowałam więc maszynę i pojechałam znowu do sklepu. Pani powiedziała, ze w sumie lepiej, żebym sama zdzwoniła się z kurierem, będzie szybciej. Przez sklep niby jest żółwio wolno. Po 14 dniach czekania na telefon kolejne czekanie nie robiło mi większej różnicy, wybrałam więc jednak bezpieczniejszą opcję - przez sklep. Dostałam stosowną karteczkę i znowu miałam czekać na telefon.

Tydzień temu zadzwonili - maszyna jest do odbioru. Pojechaliśmy więc w sobotę. Pan nie chciał mi uwierzyć, że już maszyna wróciła;) Bardzo mnie intrygowało, co się w niej popsuło. Pan nie był w stanie powiedzieć co z nią zrobili, stwierdził, że może jest nowa. Patrzymy - faktycznie. Pojedyncze klejenie kartonu taśmą, a ja przecież w mojej miałam ją rozciętą;) Wygląda na nówkę sztukę. Przypomniałam sobie słowa Pana z infolinii i spytałam, czy w takim razie mogę prosić o zwrot pieniędzy. Niestety nie ma tak łatwo;) Bez błogosławieństwa osób "wyższych" pieniędzy nie dostanę. Zostałam więc poproszona o przyjście w poniedziałek - czyli dziś - a do tego czasu miało zostać wyjaśnione, czy mogą zwrócić mi pieniądze.

Dzisiaj szczęśliwie zwrócili mi pieniądze. Ale się cieszę :D Prawdę mówiąc po tym wszystkim, co przeszłam z Sylvkiem, nie miałam najmniejszej ochoty na dalszą współpracę. I wizja naprawionej lub nowej  maszyny wcale mi się nie podobała.

Długo zastanawiałam się, czy powinnam Wam o tym napisać. W końcu wiele z Was też ma tego Sylvka i na pewno jest z niego zadowolona:) A wiadomo, że nikt nie lubi słuchać złych informacji o swoich maszynach. Postanowiłam jednak, że tak będzie lepiej, będę z Wami fair. A z drugiej strony notka ta ma raczej pozytywny wydźwięk - w razie awarii możecie liczyć na naprawę, wymianę na nowa maszynę lub zwrot pieniędzy. I o to chodzi:)

Podsumowując:

  • maszyna faktycznie ma realną gwarancję, w razie awarii można reklamowac przez sklep. Idzie powoooooliiii, ale idzie.
  • wszystkie osoby, z którymi miałam styczność, były bardzo miłe i pomocne - duży plus za dobrą obsługę klienta;)
  • zdobyłam +10 do cierpliwości :P
  • najwyższy czas rozejrzeć się za innym overlockiem. Tym razem będę szukać pośród droższych marek - spodziewajcie się więc niebawem notki overlockowej:)))

Mam nadzieję, że miałam pecha i wszystkie pozostałe Sylvki są super i nie do zdarcia. Jeśli też kupiłyście tego overa, wierzę, że mój przypadek wyczerpał limit awarii dla tego modelu:)

poniedziałek, 16 stycznia 2012, urkye
handmade by URKYE

Polecane wpisy

Komentarze
2012/01/16 22:11:37
Cóż... ja go nie kupowałam jeszcze, ale jak najbardziej cieszę się Twoim wpisem, bo dzięki temu nie będzie mnie już kusić taki zakup :)
Mam na szczęście bardzo dobrego Huskiego covera, ale po Twoim poprzednim wpisie zastanawiałam się, czy faktycznie nie wygodniej będzie mieć taki do obrzucania na szybko brzegów i to mi nie dawało spokoju... (czy ja dobrze zrobiłam, czy mogłam go jednak kupić... czy jak będzie następny rzut w Lidlu, to lecieć) - do dzisiaj! Teraz nie mam wątpliwości, więc dzięki :)
-
2012/01/16 22:40:12
heh... Mnie przez chwilę męczyła myśl, czy by nie zaryzykować, ale po doświadczeniach z wcale-nie-tak-tanią stebnówką Łucznika doszłam do wniosku, że nie stać mnie na tanie maszyny, tym bardziej, że już wiem, że obsługa maszyny nie musi oznaczać ciągłego używania śrubokręta, a czas można spożytkować lepiej niż na kolejną regulację. Zapłaciłam niedawno za komfort posiadania overa niekłopotliwego w obsłudze i nie żałuję.
Niestety z tanim sprzętem jest tak, że przy odrobinie szczęścia będzie służył długo i dobrze, tylko że czasami to szczęście pojawia się za n-tym razem. Mój mąż miał do tego cierpliwość (i genialnego sprzedawcę ;)) i po kilku próbach trafił w ten sposób na egzemplarz wiertarki nie do zdarcia. Tyle że nie każdy sprzedawca ma ochotę wymieniać sprzęt tyle razy, a mnie już by dawno rozniosło ;)
-
Gość: AnkaS, *.adsl.inetia.pl
2012/01/16 23:28:07
Niestety nie jesteś jedyna. Moja siostra pracuje w lidlu, okazuje się że mieli kilka reklamacji zarówno overlocków jak i maszyn. Opinia, która krąży w internecie na temat lidlowych maszyn jest więc trochę na wyrost.

Zerkam sobie na tego bloga regularnie i jestem pod wrażeniem Twoich dzieł. Czytałam też notkę o maszynach a ponieważ przymierzam się do kupna nowej to prosiłabym o radę. Co byś wybrała:elna 240eX czy jakiś podobny model janome np 920? Szyłam na starym łuczniku ale muszę nabyć coś własnego a szyję wszystko, amatorsko i tylko dla siebie i rodziny, zarówno cienkie jak i grube tkaniny. Oczywiście ogranicza mnie cena. Do 700zł.

Będę wdzięczna za poradę. Pozdrawiam.
-
2012/01/17 07:03:12
Czyli dobrze zrobiłam. Uff... :)

Ziczac, a jakiego overa kupiłaś? Aktualnie jestem na etapie zbierania informacji kto co ma i czy jest zadowolony:)

AnkoS, obie maszyny są do siebie bardzo podobne w kwestii funkcjonalności, cięzko więc jednoznacznie wskazać, która jest lepsza. Masz możliwość podjechania do sklepu stacjonarnego? Najłatwiej chyba byłoby, gdybyś wypróbowała obie maszyny. Czasem jakiś detal może przesądzić, że jedna maszyna jest dla nas idealna, a druga jest fatalna - jak choćby inna lokalizacja pokrętła itp.
Dobrze, że napisałaś o opinii Twojej siostry. Przynajmniej wiem, że nie jestem jedyna:)
-
2012/01/17 12:12:42
Nie ma tego złego... Dzięki za wpis i wszystkim za komentarze. Trochę żałowałam, że pospieszyłam się z overem Janomką i już zaczynałam się kusić na zwykłą maszynę z lidla (trochę brakuje mi ozdobnych ściegów w Łuczniku) i mamie chciałam kupić maszynę, bo powinna coś mieć w domu, ja jej zabrałam (ona nie szyje, ale próbuję nawrócić ją chociaż na podstawy - podłożenie spodni, przeszycie pościeli).
A teraz już wiem, że lepiej dać sobie spokój z Sylvkiem i zaufać Japończykom (czyli Elna lub Janome moje faworytki).
Pozdrawiam
-
2012/01/17 13:25:55
No niestety tak to już jest z budżetowymi maszynami :( Ja swój egzemplarz traktuję jako tymczasowy zanim kupię coś lepszego (może niekoniecznie pięcionitkowego pfaffa z górnym przeplotem ale na pewno nie rodem z marketu;)). Szyję i obrzucam nadal na mojej janomce, bo najczęściej nie chce mi się zmagać z topornością silvercresta.
-
2012/01/17 14:26:43
Historię przeczytałam, zanotowałam w pamięci i będę korzystać z Twoich doświadczeń. Moja maszyna też niskobudżetowa, ale mimo wszystko Łucznik. I, odpukać, nic się z nią nie dzieje, chociaż zmuszałam ją już do poradzenia sobie z dziwnymi materiałami.
-
2012/01/17 15:12:37
Kupiłam Elnę 664 Pro- to nowy nabytek, nie mam jeszcze dużego doświadczenia, ale muszę powiedzieć, że zeżarła bez problemu wszystkie dziwne dzianiny i śliskości, jakie jej wrzuciłam, nawleka się stosunkowo łatwo i jest względnie cicha (nie tak, jak stebnówka, ale też nie oczekiwałam aż tyle). Ma dobrze rozwiązaną wymianę igieł- cały ten bolec się "łamie" i widać, gdzie igła ma trafić. Jak na razie nie mam do niej zastrzeżeń.
-
2012/01/17 16:45:45
Jak pisałam na forum nie jesteś jedyna,. :( Mam nadzieję, że uznają mi gwarancję, będą chcieli dać nową maszynę i dzięki temu będę mogła prosić o zwrot pieniędzy. Straciłam serce do tego owerloku. :( Nie szyłam dużo, a kiedy szyłam to ciągle nie mogłam ustawić idealnie, żeby wszystkie nitki były ok. :(
Powiem szczerze że zasmuciła mnie Twoja notka, bo to znaczy, że sprzęt ogólnie jest wadliwy,a nie tylko ten mój.
-
2012/01/17 17:14:42
Mój overlock z Lidla co prawda kupiony dopiero w październiku zeszłego roku ale na szczęście jeszcze działa. Na moje potrzeby jest wystarczający. Może dlatego, że nie używam go codziennie, bo szyję tylko dla siebie i czasami dla mojej córki, to się jeszcze nie popsuł:) Ale z tego co czytałam to tak samo go eksploatowałaś. Znaczy się -masz pecha:) Życzę Ci, aby następna maszyna była z Tobą znacznie dłużej !
-
2012/01/17 19:26:35
Jak przeczytałam nagłówek to się przestraszyłam, że chcesz skończyć historię z blogowaniem! Ufff:)
-
2012/01/17 20:06:15
A to pech!
Mój sprzęt (i maszyna, i overlock) nadal bezawaryjne, a ostro je eksploatuję.

Udanych poszukiwań nowego overlocka! :)
-
2012/01/17 20:11:01
Jm, no coś Ty, nie żałuj swojego zakupu! Szczerzę się do Twojego overlocka, bardzo mi się podoba ten model:D A ogólnie jak go oceniasz po dłuższym szyciu? :) Co Ciebie w nim denerwuje? To tak, żeby poznac jego ciemną stronę;)

Ziczac, dzięki za info o Twoim overze. Ten model jest świetny, też o nim myślę:) Chociaż trochę za drogi, ale kto tam wie... ;)))) Z serii poznania minusów: co Ciebie w tym overlocku irytuje?

Siencjo, tak jak pisałam na forum - mam nadzieję, że reklamacja pójdzie po Twojej myśli:)

Brygido, dzięki:) Też mam nadzieję, że następna maszyna będzie ze mną dłużej... Chociaż 2 tyg. to chyba każda pobije:P

Joanko, spokojnie, bloga nie opuszczam:)))


-
2012/01/17 20:23:38
Marchewkowa, zazdroszczę bezawaryjności:) Widocznie limit pechowych modeli został wyczerpany:D I bardzo dobrze, bo nikomu nie życzę awaryjnej maszyny:)
-
2012/02/20 21:30:22
Kupiłaś już coś sobie? Ja czekam na rozpatrzenie reklamacji, jeszcze ten tydzień mają. Mam nadzieję, że uznają i będę mogła poprosić o zwrot. ;)









Moja rozmiarówka
Napisz do mnie


Zapraszam do sklepu z ubraniami probiuściastymi www.urkye.pl

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć lub tekstów oraz powielanie moich autorskich projektów.
Akceptuję linkowanie do zdjęć i notek pod warunkiem wskazania źródła, czyli tego bloga.